​Historia Kingi, która rozpoczęła intensywną kurację na krętki boreliozy

Przez kilka pierwszych dni leczenia było bardzo dobrze. Wprawdzie dawki spore i trzy różne substancje, ale udawało się pilnować diety, godzin i pełnego żołądka przed każdą kolejną porcją. Aż pojawił się pierwszy kryzys.

Wrogiem okazał się czas

Któregoś dnia wieczorem byłam ze wszystkim spóźniona. Jedzenie nie było jeszcze gotowe, wypiłam więc tylko kilka łyków rosołu i połknęłam dwie tabletki unidoxu. Za niecałe pół godziny rozpuszczamy antybiotyk „dobrał się” do ścianek mojego żołądka. Zrobiło mi się niedobrze i słabo, a jedyne, co mogłam zrobić, to położyć się i czekać na dalszy rozwój wypadków.

Nie był to jednak dobry plan, bo ból żołądka przybierał na sile. Co więcej, pojawiły się wymioty, a z osłabienia nie byłam w stanie przejść kilku kroków. Pomyślałam, że tego nie przetrwam. Nie zapewnię sobie odpowiedniej diety przez cały dzień, nie dam rady zapełnić żołądka, aby antybiotyki nie wyrządzały mu krzywdy i nie będę w stanie fizycznie przetrwać tego całego zamieszania – to jest niewykonalne.

Oczyszczające łzy

Nie pamiętam, kiedy ostatnio płakałam tak naprawdę, z żalu i bezsilności, jak małe dziecko. Rozczuliłam się tak, że przez godzinę nie mogłam się uspokoić. Nawet bliscy, którzy choć nie mogli się ze mną porozumieć, w międzyczasie zorientowali się, o co chodzi i przynieśli pyszne, sadzone jajka, nie byli w stanie mnie pocieszyć.

Nie mogłam jeść, ale w końcu jakoś wmusiłam w siebie dwa sadzone żółtka i zwinęłam się w kłębek. Po godzinie, cudowna zawartość żółtek zaczęła działać. Przestało mi być niedobrze, żołądek powoli się uspokajał i rozkurczył. Wracałam do siebie.

Nawet nie wiem, kiedy zasnęłam, pochlipując jeszcze w poduszkę. Obudziłam się rano następnego dnia, w zdecydowanie lepszej formie, ale za to ze spuchniętymi oczami 😊. Po pierwsze, zaczęłam myśleć, jak mogłam zachować się tak nierozsądnie (żeby nie powiedzieć głupio), bo przecież nie kuracja, a sama sobie zaszkodziłam. Po drugie, postanowiłam ustalić, w jaki sposób mogę w przyszłości uniknąć podobnej sytuacji. Po trzecie, zastanowiłam się, co takiego mają w sobie krętki Boreliozy, że wygrywają przez tyle tysiącleci z organizmami o wiele lepiej od siebie zorganizowanymi.

Ale o tym, co wymyśliłam, będzie następnym razem.

Kinga