Na ścianie pojawiły się grzyby wielkości ręki

Afera nad stanem szpitala przy ul. Rydygiera w Pile wybuchła po tym, jak zdjęcia grzyba umieściła na portalu społecznościowym jedna z pacjentek szpitala. Odkrycia dokonała obok swojego łóżka za metalową szafką, która najwyraźniej nie była odsuwana od ściany przez dłuższy czas.

Kiedy zdjęcia obiegły sieć, sprawą zainteresował się starosta pilski Eligiusza Komarowskiego, który niezwłocznie udał się do szpitala.

  –   Zawróciłem samochodem i pojechałem, żeby zobaczyć to na własne oczy. Okazało się, że ten grzyb powstał w wyniku jakiegoś zacieku. Rura doprowadzająca wodę ciekła i zrobiła "pożywkę" do jego rozwoju. Zadzwoniłem do dyrektora szpitala i zasugerowałem mu, żeby przenieść pacjentów do innej sali  –  opowiadał Komarowski.

Starosta zlecił również analizę sanitarną każdego pomieszczenia w szpitalu. Ostatnia taka kontrola była przeprowadzona w październiku 2015 roku. Już wtedy stwierdzono szereg uchybień w stanie placówki.

  –   Trzeba zlecić ekspertyzę, jakiego to są rodzaju grzyby, jaki to ma związek z materiałami budowlanymi, w jakich warunkach do rozrostu tych grzybów doszło  –  to jest pierwsza sprawa. Druga sprawa - dyrekcja szpitala musi się przyjrzeć, w jaki sposób stosowane są procedury obejmujące sprzątanie pomieszczeń szpitala  –  komentuje dyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu Andrzej Trybusz.