Kilku turystów wygląda na zakłopotanych, gdy zostają poproszeni o odejście od schodów portyku otaczającego Plac św. Marka w Wenecji. To pierwsze ofiary tzw. Aniołów przyzwoitości – grupy stewardów, którzy rozpoczęli monitorowanie najbardziej zatłoczonych miejsc w poszukiwaniu nieokrzesanych zachowań.

Utworzenie 15-osobowego jest częścią ogólnego planu władz Wenecji mającego na celu przywrócenie godności miastu, którego reputacja została nadszarpnięta przez niewłaściwie zachowujących się turystów. Odwiedzający często fotografowali chodzenie nago, kąpanie się lub siusianie w kanale albo pijackie skoki z mostu Rialto do wody poniżej. Choć pomysł może wydawać się daremny w mieście, które odwiedza około 60 000 turystów każdego dnia, w porze lunchu odwiedzający słyszą wiele uwag. Jak wyjaśnia Issa Diop, który pracuje jako steward już czwarty sezon letni, zabronione jest zarówno siadanie na schodach, jak i jedzenie na nich kanapek.

infoplanet lifestyle wenecja miasto kanapkowej policji zakazy

Stewardzi, ubrani w białe kamizelki z emblematem #Enjoy Respect Venezia, szukają tych, którzy popełniają wykroczenia. Pilnuję także, aby turyści idąc wąskimi uliczkami trzymali się prawej strony, aby nie blokowali przepływu ruchu.

– Te zasady obowiązują od dawna i są rozmieszczone na znakach wokół placu, ale niewiele osób bierze je pod uwagę. Chodzi o szacunek dla miasta. Jeśli pojedziesz do Singapuru i rzucisz niedopałek na ziemię, wkrótce będziesz w kajdankach. Nie chcemy być tacy, ale ludzie muszą przestrzegać zasad – wyjaśniają zarządzający miastem.

Nie chodzi jednak tylko o to, żeby strofować turystów. Stewardzi, którzy są zobowiązani do znajomości angielskiego, informują również odwiedzających, gdzie mogą rozłożyć piknik lub spróbować lokalnej kuchni. Są uważani za łagodnych pomocników miejscowej policji, która za zignorowanie zasad ma prawo dawać grzywny w wysokości 300 euro.

– Nie chcemy nie tylko pijanych turystów, ale również mieszkańców. Zasady dotyczące niewłaściwego zachowania odnoszą się do wszystkich – zapewniają władze miasta.

Jednak sami mieszkańcy postrzegają nowe działania w jako żart.

infoplanet lifestyle wenecja miasto kanapkowej policji turysci

– Istnieje znacznie więcej problemów niż zachowania turystów, którzy siadają, chłodzą stopy w wodzie lub jedzą kanapkę – komentuje Marco Gasparinetti, który przewodzi przeciwnikom nowej akcji – aktywistom w Gruppo Aprile 25. – To kolejny przykład nieudolności władz do zarządzania przemysłem turystycznym, które pogarsza jakość życia, a także szkodzi środowisku i odstrasza mieszkańców – dodaje.

Twierdzenia te znajdują poparcie w liczbach – populacja Wenecji spadła z około 175 000 w latach drugiej wojny światowej do 54 000 dzisiaj. Mieszkańcy Wenecji rozumieją, że miasto trzeba szanować, ale – jak mówią – to przesada.