Hołdy napływają od artystów i fanów z różnych pokoleń

57-letni piosenkarz został znaleziony 21 kwietnia rano w windzie w Paisley Park Studios w Chanhassen w Minnesocie. Sanitariusze próbowali przeprowadzić akcję resuscytacji, ale okazała się nieskuteczna. Przyczyna śmierci nie została określona.

Prince Roger Nelson był muzykiem prostym, ale i showmanem. Pisał piosenki, które następnie śpiewał wokalem tak hipnotycznym, że serca fanów zagorzałych i okazjonalnych topniały. Jego muzyka do dziś inspiruje artystów różnych gatunków muzycznych – od Madonny do Beyonce.

Kariera gwiazdy trwała dziesięciolecia. Za swoje piosenki zdobył siedem nagród Grammy i 30 nominacji. Pięć z jego singli osiągnęły pierwsze miejsca list przebojów, 14 innych było utworami uznanymi wielokrotnie za największe hity.

– Nie mogłem przestać pisać muzyki i miałem ciągle zaległości w tysiącach piosenek, których nie napisałem – opisywał swoją karierę Prince w wywiadzie dla The New York Times w 1996 roku. – Czasem pomysły przychodzą tak szybko, że muszę przestać pisać jedną piosenkę, aby napisać inną. – dodawał.

Prince jest opłakiwany przez muzyków na całym świecie, w tym Steviego Wondera, na którego miał niebagatelny wpływ. Budynki na całym świecie, pierwsze strony gazet i stron internetowych w USA zmieniły kolor na fioletowy na cześć piosenkarza. Wydarzenie skomentował nawet Barack Obama stwierdzając, iż świat "stracił twórczą ikonę". W centrum miasta Minneapolis zebrały się setki fanów, by zaśpiewać oscarowy przebój legendy muzyki amerykańskiej "Purple Rain".