Na wulgarnym geście Włocha skorzystała fundacja

 



  • Remis wywalczony przez Lewandowskiego wywołał nerwową atmosferę




  • Trener Bayernu dał się sprowokować kibicom




  • W ramach zadośćuczynienia Ancelotti wsparł działalność charytatywną



 

Po meczu Herthy Berlin z Bayernem Monachium media i kibice powtarzali wciąż dwa nazwiska: Robert Lewandowski i Carlo Ancelotti. O pierwszym wszyscy pisali i mówili dlatego, że w ostatniej sekundzie doliczonego czasu gry uratował remis dla bawarskiego klubu, zdobywając bramkę na 1:1. Drugi z wymienionych na uznanie już sobie nie zasłużył, a wręcz przeciwnie – zapadł w pamięci kibicom, pokazując się z negatywnej strony.

Carlo Ancelotti nie zachował zimnej krwi, gdy opluł go jeden z kibiców berlińskiego klubu. Rozgniewany szkoleniowiec Bayernu pokazał wówczas fanom Herthy środkowy palec, co zarejestrowały kamery telewizyjne.

Sprawą zajęła się niemiecka federacja piłkarska, która stwierdziła, że włoski trener musi zostać ukarany. Futbolowi działacze wzięli jednak pod uwagę okoliczności i nie wykazali się zbytnią surowością. Oznajmili, że sprawa zostanie zamknięta, jeżeli Ancelotii wpłaci pięć tysięcy euro na cele charytatywne.

Włoch uczynił to bezzwłocznie. Pieniądze trafiły na konto fundacji Seppa Herbergera, pomagającej upośledzonym sportowcom oraz więźniom integrującym się ze społeczeństwem. Być może to ostudzi reakcje porywczego szkoleniowca.