Rywalka Justyny Kowalczyk nieprędko wróci do startów w zawodach

 



  • Agencja antydopingowa zarekomendowała czternastomiesieczną karę




  • Ostateczna decyzja zapadnie w styczniu




  • Pod znakiem zapytania staje występ Johaug na igrzyskach Pjongczang 2018



 

We wrześniu w organizmie Therese Johaug wykryto steryd anaboliczny – clostebol. Siedmiokrotna złota medalistka mistrzostw świata, mistrzyni olimpijska, dwukrotna triumfatorka Pucharu Świata i dwukrotna zwyciężczyni Tour de Ski tłumaczyła, że środek ten znajduje się w kremie Trofodermin. Norweska zawodniczka miała stosować go na oparzenia warg, bo tak zalecił jej lekarz.

Fredrik Bendiksen, lekarz narciarskiej kadry, wziął odpowiedzialność na siebie, ale to nie uchroniło Johaug przed dyskwalifikacją. Najpierw dwumiesięczną, a teraz być może jeszcze siedmiokrotnie dłuższą.

Agencja antydopingowa zarekomendowała właśnie czternastomiesieczną karę. Ostateczną decyzję podejmie w styczniu tamtejsza federacja sportowa, ale norweskie media spekulują, że dyskwalifikacja Johaug rzeczywiście trwać może ponad rok. To oznaczałoby między innymi, że Norweżki nie zobaczymy podczas mistrzostwach świata w narciarstwie klasycznym w Lahti, które rozpoczną się pod koniec lutego przyszłego roku.

Pod znakiem zapytania staje też jej występ na zimowych igrzyskach olimpijskich Pjongczang 2018. Co prawda nawet czternastomiesieczna dyskwalifikacja dobiegłaby końca przed ich rozpoczęciem, ale Międzynarodowy Komitet Olimpijski rozważa wprowadzenie nowych zasad, utrudniających występ zawodnikom karanym za doping.