W Zurychu niespodzianki nie było

 



  • W roku 2026 zobaczymy zupełnie inne Mistrzostwa Świata




  • Cieszą się w Afryce i w Azji




  • Decyzję komentuje szef PZPN



 

Po drugiej wojnie światowej piłkarski Mundial zaczęto urządzać dla 16 drużyn. W roku 1982 powiększono liczbę zespołów do 24, natomiast na francuskich mistrzostwach w roku 1998 po raz pierwszy wykorzystano dzisiejszy system: 32 reprezentacje w pierwszej fazie podzielone na 8 grup. Tę samą liczbę drużyn zobaczymy za rok w Rosji i za pięć lat w Katarze. A potem czeka nas największa rewolucja w historii Mundialu.

Zgodnie z przewidywaniami, w Zurychu przyjęto pomysł forsowany przez Gianniego Infantino, stojącego na czele FIFA. Od roku 2026 w finałach piłkarskich Mistrzostw Świata brać będzie udział 48 reprezentacji. Na wstępie podzielone zostaną na 16 grup, a z każdej z nich dwie drużyny awansują dalej, jedna odpadnie.

Skorzystają na tym drużyny z Afryki i Azji, a także z Oceanii. To przede wszystkim tym kontynentom przypadną dodatkowe miejsca. Na pewno zwiększy to popularność futbolu na świecie. Z drugiej jednak strony, obniży sportowy poziom turnieju.

– Czy to się nam podoba, czy nie, piłką rządzą reguły szołbiznesu – komentuje Zbigniew Boniek, prezes PZPN. – Co da większy przychód, co da większy zasięg, z czego będzie więcej do podziału.