Brazylijski siatkarz oskarża rywali o doping na londyńskich igrzyskach

 



  • Giba chce zamienić srebro na złoto




  • Sprawie przyjrzy się światowa federacja siatkarska




  • Dyskwalifikacja Rosjan dla nas jednak nic nie zmieni



 

W 2012 roku w Londynie rozegrano jeden z najbardziej widowiskowych i najbardziej emocjonujących meczów w historii siatkówki. Brazylijczycy wygrali w nim dwa pierwsze sety, ale w trzecim przyszło im się już mierzyć z odmienionymi Rosjanami. W trzeciej i czwartej odsłonie meczu to siatkarze Sbornej okazali się lepsi i o tym, kto odbierze złote medale, decydował tie-break. Górą znów byli Rosjanie i to oni cieszyli się z olimpijskiego triumfu.

Największą gwiazdą Canarinhos był wówczas Gilberto Amauri de Godoy Filho, znany jako Giba. Po igrzyskach kończył reprezentacyjną karierę, zawiedziony tym, że jej ostatnim akcentem była porażka w finale igrzysk. Teraz, po pięciu latach, Giba nieoczekiwanie wraca do walki o złoto.

Brazylijczyk ogłosił publicznie, że przynajmniej siedmiu rosyjskich siatkarzy uczestniczących w londyńskich igrzyskach stosowało doping. Giba wybiera się więc do siedziby światowej federacji siatkarskiej w Lozannie, by domagać się tam dyskwalifikacji zawodników Sbornej i przekazania złotych medali reprezentacji Brazylii.

Warto przypomnieć, że w Londynie to właśnie Rosjanie wyeliminowali polską drużynę w ćwierćfinale. Jednak nawet jeżeli zostaną zdyskwalifikowani, dla nas nic to zmieni.