Trudna sytuacja rzeszowian przed rewanżem we Włoszech

 



  • Świetny początek Resovii




  • Doświadczenie siatkarzy Azimitu




  • Optymizm rzeszowskiego trenera



 

Włoska drużyna uchodziła za faworyta spotkania. W tym roku jednak siatkarze z Modeny nie radzili sobie dotąd najlepiej, polscy kibice mieli więc nadzieję na niespodziankę. Nadzieję mocniej jeszcze rozbudziła świetna gra rzeszowian od pierwszych minut meczu.

Resovia wyszła na prowadzenie i już do końca seta nie dała się wyprzedzić. Choć pod koniec rywale wrzucili w końcu wyższy bieg, a coraz większą skutecznością popisywał Earvin N'Gapeth, skończyło się na wyniku 25:23 dla polskiej drużyny.

W drugim secie zawodnicy Azimutu Modena nie dali się już zaskoczyć ofensywnie grającym gospodarzom. Resovia za to z minuty na minutę popełniała coraz więcej błędów i przegrała 19:25.

Trzecią odsłonę meczu rzeszowscy siatkarze zaczęli słabo, ale udało im się potem odrobić straty. Raz jedna drużyna, raz druga wychodziła na prowadzenie, na tablicy wyników co chwilę widniał remis. W końcówce Resovia zagrała lepiej i zwyciężyła 27:25.

Było 2:1 w setach dla rzeszowian, którzy niestety nie dali jednak rady utrzymać swojej gry na tym samym poziomie. Czwarte starcie Azimut Modena ponownie wygrał 25:19 i o wszystkim zadecydować miał tie break. Resovia pokazała w nim kilka świetnych akcji, dzięki którym w pewnej chwili doprowadziła nawet do wyrównania. Ale potem górę znów wzięło doświadczenie rywali i skończyło się na 15:12, czyli 3:2 w setach dla gości.

– Mieliśmy szansę wygrać ten mecz – skomentował Andrzej Kowal, szkoleniowiec Asseco Resovii Rzeszów. – Chwilami jednak brakowało nam albo skuteczności, albo szczęścia. Ale w rewanżu zespół z Modeny będzie w naszym zasięgu i wciąż mamy szansę na awans do kolejnej rundy Ligi Mistrzów.