Sporting przegrał u siebie z Realem

 



  • Mecz Realu ze Sportingiem zakończył się wynikiem 2:1 dla gości




  • Ostanie pół godziny gospodarze grali w dziesiątkę




  • Cristiano Ronaldo gola nie strzelił, ale i tak był to dla niego wyjątkowy wieczór



 

Real Madryt objął w Lizbonie prowadzenie po trzydziestu minutach gry. Luka Modrić dośrodkował z rzutu rożnego pod nogi Cristiano Ronaldo i choć Portugalczyk skiksował, to piłka trafiła do Raphaela Varane'a. Ten wbił ją do bramki z najbliższej odległości. Więcej goli w pierwszej połowie nie padło.

W 64. minucie Joao Pereira zobaczył czerwoną kartkę za uderzenie Mateo Kovacicia. Grający w osłabieniu Sporting nie poddał się jednak i kwadrans później doprowadził do wyrównania po tym, jak Fabio Coentrao zagrał ręką w polu karnym Realu i sędzia odgwizdał jedenastkę. Na gola zamienił ją Adrien Silva.

Real chciał za wszelka cenę wygrać mecz, żeby w grupowej tabeli zajmować pierwsze miejsce. Podopieczni Zinedine'a Zidane'a rzucili się więc do ataku i na 3 minuty przed końcem spotkania zdobyli zwycięską bramkę. Głową strzelił ją Karim Benzema, asystował mu Sergio Ramos.

Nie był to z pewnością najlepszy mecz w wykonaniu Cristiano Ronaldo, jednak wieczór i tak był dla niego wyjątkowy. Portugalczyk znów zagrał przecież na stadionie klubu, którego jest wychowankiem. To w składzie Sportingu Lizbona rozpoczynał wielką karierę, o czym doskonale pamiętają tamtejsi kibice. Na trybunach można było dojrzeć banery z napisem: „Witaj w domu”.