Australiczyk pierwszy na mecie kolarskiego wyścigu

Zwycięstwo Michaela Matthewsa to pierwszy triumf Australijczyka w elitarnym wyścigu. Kolarz wygrał z mistrzem świata, finiszując w niesamowitym tempie. Uczestnicy Tour de France wystartowali z Andorry, ich celem był powrót do Francji. Etap ten nie był tak wyczerpujący jak poprzednie. Zawodnicy musieli jednak zmierzyć się z 22-metrowym podjazdem, a dalszą część trasy stanowił długi zjazd. W trakcie wyścigu grupa kolarzy, będących na odległych miejscach w klasyfikacji generalnej, ruszyła do przodu. Z 6-osobowej ucieczki najszybszy okazał się Michael Matthews   –    dzięki temu wygrał 10. etap Tour de France. Na drugim miejscu usytuował się Peter Sagan, a na trzecim Edvald Boasson Hagen. Liderem wyścigu nadal pozostaje Chris Froome.

Zwycięstwo Michaela Matthewsa było bardzo zaskakujące, jak się okazuje, nawet dla samego zawodnika.

   –    Miałem wrażenie, że już po mnie. Byłem bliski rezygnacji z rywalizacji w Tour de France po tym, jak leżałem w kraksach przed rokiem i dwa lata temu. Pomyślałem sobie, że może po prostu ten wyścig nie jest dla mnie, ale dziś spełniły się moje marzenia   –   komentował Matthews.

W tym sezonie wygrał już dwa odcinki i klasyfikację punktową w wyścigu Paryż   –   Nicea. Te osiągnięcia sprawiły, że kolarstwo stało się nową ulubioną dyscypliną sportową Australijczyków.

11. etap wyścigu odbędzie się w środę.