Drużyna z Waszyngtonu wygrała u siebie z Indiana Pacers

 



  • Mecz to świetny występ Marcina Gortata




  • Washington Wizards grają coraz lepiej




  • Sam Paul George nie wystarczył



 

Washington Wizards w tym sezonie mają na koncie więcej porażek niż triumfów, ale akurat ostatnio grają coraz lepiej. Także we wczorajszym meczu od początku narzucili gościom trudne warunki. Paul George, gwiazdor i lider Indiana Pacers, dawał z siebie wszystko (zdobył 34 punkty), ale koledzy z drużyny najczęściej za nim nie nadążali. Mecz stał się wyrównany dopiero pod koniec, gdy Czarodzieje prawie dali się dogonić – na tablicy pojawił się wynik 96:94. Potem jednak odzyskali inicjatywę i wygrali 111:105.

Washigton Wizards zebrali o dwadzieścia piłek więcej niż Indiana Pacers – aż szesnaście zbiórek miał na koncie Marcin Gortat. Polak spędził na parkiecie 41 minut, czyli najwięcej spośród graczy swojego zespołu. W tym czasie do wspomnianych wyżej zbiórek dorzucił też 13 punktów i 4 kluczowe podania. Zdobył zatem 17. double-double w tym sezonie.

– I tak właśnie powinniśmy grać dalej – komentował po meczu Scott Brooks, trener Czarodziejów z Waszyngtonu. – Kiedy któryś zawodnik musi zejść, następny ma stanąć na wysokości zadania i dać nam kilka dobrych minut.

Po tym zwycięstwie Washington Wizards zajmują 9. miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej.