W dzisiejszym ćwierćfinale nie wystąpi kontuzjowany Rafinha

 



  • Katalończyków czeka trudny mecz




  • Zagrają bez filaru środkowej formacji




  • Dziś gra także Atletico Madryt



 

Choć FC Barcelona to klub bardziej utytułowany i zajmujący wyższą pozycję w lidze hiszpańskiej, dziś wieczorem wcale nie będzie faworytem. Katalończycy słabo radzą sobie na Estadio Anoeta. Gdy ostatni raz mierzyli się tam z baskijską drużyną, z trudem obronili remis 1:1, od pierwszego do ostatniego gwizdka zdominowani przez piłkarzy z San Sebastian.

Sytuacja trenera Luisa Enrique jest dziś tym trudniejsza, że w ostatniej chwili wypadł mu ze składu Rafinha, który na treningu naciągnął mięsień dwugłowy w prawej nodze. Jest to o tyle problematyczne, że reprezentant Brazylii pełni ostatnio rolę jednego z filarów Dumy Katalonii. 23-letni pomocnik wystąpił we wszystkich meczach w tym sezonie, strzelił 6 bramek i zanotował 4 asysty. Co więcej, gdy w ostatniej ligowej kolejce FC Barcelona rozgromiła UD Las Palmas 5:0, Rafinha był najlepszym graczem na boisku.

Jak drużyna poradzi sobie bez niego, przekonamy się dziś o 21.15. Dwie godziny wcześniej rozpocznie się natomiast drugi mecz ćwierćfinałowy, w którym Atletico Madryt zagra z klubem SD Eibar.