Norweżka została zdyskwalifikowana, ale na igrzyska pojedzie

 



  • Komisja uwierzyła zawodniczce




  • Werdykt okazał się jednak surowy




  • Johaug przez rok będzie tylko trenować przed Pjongczangiem



 

Norweska komisja antydopingowa zdecydowała dziś o losie siedmiokrotnej mistrzyni świata i mistrzyni olimpijskiej w sztafecie. Trzynaście miesięcy dyskwalifikacji – zabrzmiał werdykt.

Therese Johaug została zawieszona w październiku ubiegłego roku po tym, jak przyłapano ją na stosowaniu clostebolu. Biegaczka narciarska tłumaczyła, że niedozwolona substancja dopingująca była składnikiem zakupionego we Włoszech leku na poparzenia ust, przepisanego przez lekarza kadry. Ten wziął na siebie odpowiedzialność.

Śledztwo trwało kilkanaście miesięcy, a w jego trakcie przeprowadzono liczne przesłuchania. W końcu komisja uwierzyła, że Johaug mogła zastosować środek dopingujący nieumyślnie. Nie zmienia to jednak faktu, że musiała zostać za to ukarana. Pytanie brzmiało tylko, jak długa będzie jej dyskwalifikacja.

Trzynastomiesięczny wyrok brzmi bardzo poważnie. Najważniejsze dla Therese Johaug jest jednak to, że będzie liczony od momentu jej zawieszenia w ubiegłym roku, a więc upłynie przed igrzyskami olimpijskimi w koreańskim Pjongczangu. Dzięki temu Norweżka będzie mogła wziąć w nich udział i zawalczyć o kolejne tytuły.