Nowa fala protestów żółtych kamizelek

 

Rzecznik francuskiego rządu Benjamin Griveaux został ewakuowany ze swojego biura po tym jak wybuchła nowa fala protestu żółtych kamizelek. Jak mówił później, on i jego zespół musieli uciekać przez tylne drzwi, ponieważ protestujący wdarli się do budynku używając ciężkiego sprzętu budowlanego. Po raz pierwszy w nowym roku doszło również do gwałtownych starć z policją. Akty przemocy potępił prezydent Francji Emmanuel Macron, wzywając do debaty i dialogu.

Protest żółtych kamizelek, rozpoczęty w listopadzie przeciw nowemu podatkowi paliwowemu, przerodził się w powszechny sprzeciw wobec rosnących nad Sekwaną kosztów utrzymania. W grudniu prezydent Macron poszedł na wielu ekonomicznych ustępstw, aby uspokoić protestujących, jednak zmiany te nie przyniosły spodziewanych efektów. Kolejna odsłona protestu w sobotę w Paryżu rozpoczęła się spokojnie, kilka godzin później doszło do zamieszek, podczas których demonstranci rzucali kamieniami w policję. Ta odpowiedziała użyciem gazu łzawiącego.

W czasie protestu podpalono wiele koszy na śmieci i stojących na ulicy pojazdów. Spłonęła również jedna łódź cumująca na rzece. Protestujący zniszczyli również okna i drzwi prowadzące do kompleksu rządowego, a także uszkodzili kilka samochodów. Urzędnicy byli zmuszeni do ucieczki i schronienia się w pobliskim hotelu. Zdaniem ministra spraw wewnętrznych Christophe Castanera, w sobotę w całej Francji protestowało około 50 tys. osób. To liczba znacznie większa niż w poprzednich falach protestu żółtych kamizelek.

kup artykuly platne