Przetrzymuje je żyjące w izolacji plemię

 

Indyjscy urzędnicy stoją przed trudnym zadaniem odzyskania ciała amerykańskiego misjonarza zabitego przez dzikie plemię żyjące na wyspie North Sentinel. Łódź policyjna dotarła do brzegów wyspy w sobotę, jednak musiała wycofać się, aby uniknąć konfrontacji z członkami plemienia. Funkcjonariusze z odległości 400 m od brzegu dostrzegli ludzi uzbrojonych w łuki i strzały. Szef lokalnej policji Dependra Pathak powiedział w wywiadzie dla agencji France-Presse, że „patrzyli na funkcjonariuszy, a oni patrzyliśmy na członków plemienia”.

Według relacji świadków John Allen Chau został zabity strzałami z łuku zaraz po wylądowaniu na brzegu North Sentinel. Misjonarz chciał nawrócić lokalną społeczność na chrześcijaństwo. Rybacy, którzy 17 listopada przebywali w okolicach North Sentinel, twierdzą, że widzieli członków plemienia, którzy ciągnęli ciało mężczyzny wzdłuż plaży, a potem zakopali je w płytkim grobie.

– Z pomocą świadków sporządziliśmy mapę terenu. Jeszcze nie zauważyliśmy ciała, ale mniej więcej wiemy, gdzie zostało pochowane – dodał Pathak.

Z powodu incydentu aresztowano w sumie 7 osób (rybaków oraz przyjaciela zabitego Amerykanina). Obcokrajowcy nie mogą zbliżać się do wyspy dla bezpieczeństwa własnego i tubylców. Pełna izolacja Sentinelczyków oznacza, że kontakt ze światem zewnętrznym może narazić ich na niebezpieczeństwo zarażenia się chorobami, na które nie posiadają odporności. Dlatego członkowie plemienia przez lata traktowali obcych z wrogością, nie dopuszczając nikogo na terytorium wyspy. Z tego również względu sprawcy zabójstwa mężczyzny nie będą ścigani. Rodzina Chau oświadczyła, że wybacza tym, którzy odpowiadają za śmierć misjonarza.

kup artykuly platne