Śmierć po ugryzieniu w klatkę piersiową

 

Tajwański turysta zmarł po ugryzieniu w klatkę piersiową. Zaatakował go hipopotam, którego chciał sfotografować. Chang Ming Chuang tropił zwierzę w pobliżu kurortu nad jeziorem Naivasha, 90 kilometrów na północny-zachód od stolicy Kenii, Nairobi. Drugi mężczyzna, również pochodzący z Tajwanu, został ranny. Świadkowie twierdzą, że obaj Tajwańczycy podeszli zbyt blisko ssaka żerującego w pobliżu hotelu SPA.

– Po tym incydencie nasi pracownicy wyśledzili i zastrzelili zwierzę – przekazał naczelnik lokalnej Straży Ochrony Przyrody Nelson Cheruiyot.

David Kilo, przewodniczący Stowarzyszenia Właścicieli Jeziora Naivasha, powiedział gazecie „Kenia”, że wzrost poziomu wody ograniczył obszary naturalnych pastwisk hipopotamów, zmuszając je do poszukiwania pożywienia w pobliżu farm i hoteli. W okolicach jeziora w podobnych incydentach zginęło już 6 osób.

Hipopotamy, które wbrew pozorom potrafią być niezwykle agresywne, ważą do 2750 kilogramów. Co roku zabijają około 500 osób na terenie całej Afryki – więcej niż drapieżniki takie jak lwy czy lamparty. Każdego roku Kenia jest odwiedzana przez około 1,5 miliona turystów z całego świata. Państwo zyskuje dzięki nim dochody rzędu 1,2 miliarda dolarów.