Wzmożona zachorowalność dzieci

 

Dzieci we wschodniej Demokratycznej Republice Konga z powodu epidemii wirusa Ebola umierają w niespotykanym tempie. Jak informuje kongijski minister zdrowia, dzieje się tak głównie ze względu na złe praktyki higieniczne w klinikach prowadzonych przez tradycyjnych uzdrowicieli. Wzmożona zachorowalność dzieci jest wyraźnie zauważalna w mieście Beni, które stało się kolejnym epicentrum epidemii. Według danych ministerstwa zdrowia, spośród 120 potwierdzonych tam przypadków wirusa Ebola, co najmniej 30 dotyczy pacjentów mających mniej niż 10 lat. Co gorsza, 27 z nich już zmarło.

– Uważa się, że wiele dzieci w pobliżu Beni dotkniętych wcześniej epidemią malarii zaraziło się wirusem Ebola w klinikach prowadzonych przez znachorów i tradycyjnych uzdrowicieli, którzy podejmują się leczenia pacjentów z gorączką krwotoczną. Ci ludzie są słabo wykształceni i często używają tych samych, niedezynfekowanych narzędzi do leczenia wszystkich pacjentów. Dziecko, które weszło do kliniki uzdrowiciela z malarią, wychodzi z Ebolą i umiera kilka dni później. Istnieje wyjątkowo duża liczba dzieci, które zachorowały i zmarły z powodu Eboli w Beni. Zwykle podczas epidemii tej choroby dzieci nie są aż tak dotknięte – komentuje rzeczniczka ministerstwa zdrowia Jessica Ilunga w wywiadzie dla agencji Reutera.

Tempo pojawiania się przypadków wirusa Ebola we wschodnim Kongu znacznie przyspieszyło w ostatnich tygodniach. Zwołany w trybie pilnym na początku października Komitet Światowej Organizacji Zdrowia stwierdził, że bez zdecydowanej reakcji epidemia może wymknąć się z pod kontroli. W sobotę odnotowano 9 nowych zachorowań na Ebolę – 7 w Beni i 2 w mieście Butembo. To największy jednodniowy skok od wybuchu epidemii, ogłoszonego 1 sierpnia. Uważa się, że w prowincjach North Kivu i Ituri gorączka krwotoczna zabiła 168 osób i zainfekowała kolejne 98. Ataki grup zbrojnych i społeczny opór wobec urzędników służby zdrowia komplikują całą sytuację.

kup artykuly platne