Gdzie wybiorą się książę Harry i Meghan Markle?

 

Ślub księcia Harry’ego i Meghan Markle zbliża się wielkimi krokami i nikt nie ma wątpliwości, że będzie wielkim wydarzeniem. Zainteresowanie budzi jednak nie tylko zbliżająca się ceremonia, ale także podróż poślubna zakochanych, której destynacja owiana jest tajemnicą.

Gdy w 2011 roku brat księcia Harry’ego poślubił Kate Middleton, para udała się w podróż poślubną na Seszele, gdzie w prywatnej, luksusowej willi spędziła 10 dni. Niestety, miesiąc miodowy nowożeńców nie przebiegł tak, jakby sobie tego życzyli – paparazzi sfotografowali księżną Kate topless, a jej opublikowane w mediach zdjęcia wywołały skandal. Takiego rozgłosu książę Harry i Meghan Markle z pewnością pragną uniknąć. Plotkuje się, że w podróż poślubną para wybierze się na jedną z wysp na Oceanie Indyjskim. Taki wybór pozwoli nowożeńcom nie tylko uniknąć paparazzi, ale także cieszyć się piękną pogodą.





Niewykluczone również, że para pójdzie w ślady księcia Karola i księżnej Diany, którzy swój miesiąc miodowy podzielili na dwie części. Podczas pierwszej z nich małżonkowie odbyli dwutygodniowy rejs po Morzu Śródziemnym, zaś drugą – w Balmoral, szkockiej posiadłości rodziny królewskiej. Podróż poślubna nie należała niemniej do szczególnie udanych – po jej zakończeniu, w jednym z wywiadów księżna Diana przyznała, że swój miodowy miesiąc spędziła sama, ponieważ książę Karol bardziej niż wspólnym spędzaniem czasu, zainteresowany był malowaniem i czytaniem książek.

Jeszcze inaczej swój miesiąc miodowy spędziła królowa Elżbieta II i książę Filip, którzy nie opuścili Wielkiej Brytanii. Udali się do posiadłości wuja księcia Filipa w Hampshire, gdzie spędzali czas na podchodzeniu jeleni.


Najprawdopodobniej książę Harry i Meghan Markle nie pójdą w ślady poprzedników. Na swoim blogu, Meghan zachwyca się miejscami takimi jak Capri czy Formentera. Być może to właśnie one znajdą się na mapie poślubnej podróży książęcej pary. Mówi się również o tym, że nowożeńcy wybiorą się w miejsca bliskie ich sercom, np. do Afryki, gdzie Harry zabrał swoją wybrankę na jedną z pierwszych randek. Para odwiedziła Czarny Ląd również zeszłego lata i spędziła tam aż trzy tygodnie. Nie bez znaczenia jest także fakt, że oświadczając się, Harry podarował swej wybrance pierścionek zaręczynowy z diamentem pochodzącym właśnie z Botswany. Czy powrócą do miejsc, w których rodziło się ich uczucie? Z pewnością byłby to sentymentalny i bardzo romantyczny wybór!