Europa w rozpadzie?

 

– Emigracja może być „kwestią umocnienia lub rozpadu” dla Unii Europejskiej – powiedziała kanclerz Niemiec Angela Merkel w gorączkowym przemówieniu w czwartek przed szczytem UE.

Jednocześnie zwróciła się do niemieckiego parlamentu o wsparcie twardej, ale humanitarnej polityki azylowej i migracyjnej dla Unii Europejskiej, ostrzegając, że jeśli Niemcy tego jej nie poprą, kwestie migracji mogą określić los Europy.

Kryzys to wynik szczególnych czasów, kiedy Europa jest pogrążona w kryzysie zadłużenia, populizmu europejskiego oraz nasilającej się wojnie handlowej ze Stanami Zjednoczonymi i załamującymi się negocjacjami w sprawie Brexitu. Dlatego przywódcy UE spotykają się w Brukseli w czwartek i piątek na szczycie Rady Europejskiej, który miał się skupić na Brexicie. Zamiast tego, przy sporym zróżnicowaniu stanowisk w kwestii losu imigrantów uratowanych na morzu, na pierwszy plan rozmów ma wysunąć się właśnie migracja.

Zdecydowanym apelem do własnego parlamentu o europejską solidarność, Merkel poruszył niektóre z najbardziej kontrowersyjnych problemów, różnicujących przedstawicieli państw członkowskich Unii Europejskiej.

– Ci, którzy przyjeżdżają do Europy, nie mogą wybrać, w którym kraju UE chcą ubiegać się o azyl. Po drugie, nie możemy opuścić tych krajów, do których przybywają osoby ubiegające się o azyl, musimy poradzić sobie z problemem. Jeśli nie dojdziemy do porozumienia z 28 państwami członkowskimi UE, będziemy musieli rozważyć koalicję chętnych na politykę imigrantów lub znaleźć lepsze rozwiązania – powiedziała Merkel.

Merkel apelowała również do państw działających w kwestii migracji jednostronnie, podkreślając, że Europa musi pozostać wierna swoim wielostronnym wartościom. Jest to podejście, które można postrzegać jako przeciwieństwo komunikatu „America First” prezydenta Donalda Trumpa.

– Moja maksyma jest: nie jednostronna, nie bez zgody, ale za zgodą państw partnerskich. O tym właśnie rozmawiamy w ciągu ostatnich kilku tygodni i o tym będę mówiła – powiedziała Merkel.

Merkel stwierdziła, że tak zwana niemiecka polityka otwartych drzwi w 2015 roku, prowadząca do przyjazdu do Niemiec ponad miliona imigrantów – była wydarzeniem wyjątkowym i decyzją, której Niemcy nie podjęły samodzielnie.

– Nasza decyzja o otwarciu drzwi dla uchodźców w 2015 roku nie była jednostronna, podjęliśmy działania, aby pomóc Austrii i Węgrom – powiedziała kanclerz Niemiec.

Merkel wskazała również, że liczba osób ubiegających się o azyl przybywających do Europy spadła drastycznie i że nadszedł czas, aby Europa powróciła do polityki migracyjnej, którą miała przed 2015 rokiem.

Niemcy będą naciskać, aby wzmocnić zewnętrzne granice Europy, a także szukać porozumień z krajami afrykańskimi podobnych do porozumienia zawartego z Turcją w sprawie powrotu osób ubiegających się o azyl – powiedziała Merkel.

Dodatkowo przyznała, że minister spraw wewnętrznych Horst Seehofer słusznie przeforsował plan, który ogranicza nielegalną migrację, a głośne sprawy karne dotyczące osób ubiegających się o azyl wskazują na potrzebę surowszych deportacji.

– Nie jesteśmy jeszcze tam, gdzie chcemy być – powiedziała.

Seehofer – który nie zgadza się z Merkel w kwestii polityki migracyjnej – nie był obecny na wystąpieniu. Jednak kanclerz Niemiec ma nadzieję, że złożone deklaracje wybiją argumenty z rąk jej przeciwników politycznych, takich jak Seehofer.