Czy długi zostaną spłacone?

 

Przedstawiciele japońskiej giełdy kryptowalut Coincheck oświadczyli, że firma wykorzysta własny kapitał, by zwrócić klientom pieniądze utracone w kradzieżach. W ten sposób zobowiązała się do spłaty strat o szacowanych nawet na 400 milionów dolarów. Czy to była dobra decyzja?

Niewyobrażalne straty

Zgodnie z oświadczeniem opublikowanym na stronie internetowej Coincheck w niedzielę po północy czasu lokalnego, firma z siedzibą w Tokio spłaci 260 000 użytkowników dotkniętych kradzieżą 523 milionów monet NEM o wartości 88549 jenów (82 centy) za każdą utraconą sztukę.

– W chwili obecnej rozważany jest termin zwrotu kosztów i proces składania wniosków. Zwrot pieniędzy jest realizowany z wykorzystaniem naszego własnego kapitału– można przeczytać w oświadczeniu.

 

Giełda spłaci okradzionych

Ogłoszenie pojawiło się mniej niż 48 godzin po odkryciu włamania. Atak zaszokował japońskich decydentów politycznych, którzy zaledwie w kwietniu wprowadzili ustawy mające na celu zapobieżenie właśnie takim wydarzeniom i wywarli presję na globalnych rynkach kryptońskich, nieufni wobec rosnącej kontroli ze strony organów nadzoru.

Niespodziewane wzrosty

Ceny NEM na tokijskich giełdach wzrosły od godziny 12.31 tam o 21%, wynosząc – zgodnie z cenami na coinmarketcap.com – 1,03 USD. Na wartości zyskały również inne kryptowaluty, w tym Bitcoin, Ether i Litecoin. Z tego względu nie było jasne, w jaki sposób Coincheck zabezpieczył środki niezbędne do spłaty klientów.

Pod koniec piątku giełda ujawniła, że większość udziałów w spółce posiadali współzałożyciele Koichiro Wada i Yusuke Otsuka. Według Otsuki innymi inwestorami są m.in. japońska firma venture capital Anri i WiL z siedzibą w Kalifornii. Ten ostatni start-up rozpoczął operacje kryptowalutowe w 2014 roku, a obecnie zatrudnia około 80 pracowników.

 

Wzrost NEM po kradzieży

Coincheck nie odpowiedział na e-mail z prośbą o więcej informacji i weryfikację autentyczności oświadczenia. Wiele połączeń telefonicznych kierowanych na dwa różne numery trafiło bezpośrednio na pocztę głosową.

Ostateczny termin

Co więcej, minęły cztery miesiące od ostatecznego terminu otrzymania przez Coincheck licencji niezbędnej do działania, która jest częścią nowego ustawodawstwa Japonii mającego służyć weryfikacji i audytu wymiany kryptowaluty. Firmie pozwolono kontynuować działalność wyłącznie w oczekiwaniu na decyzję Agencji ds. Usług Finansowych (FSA).

Teraz, jak poinformowała w niedzielę gazeta Yomiuri, nie zdradzając, skąd uzyskała informacje, FSA przygotowuje się do ukarania japońskiej giełdy kryptowalut w związku z włamaniem. Media donoszą również, że Agencja poprosi przedstawicieli firmy o sprawozdanie wszelkich okoliczności prowadzących do utraty kryptowalut oraz obowiązujących środków bezpieczeństwa.

 

Japońska giełda Coincheck po kradzieży

Jednak, jak pokazują dotychczasowe doświadczenia na giełdzie kryptowalut, Coincheck może skutecznie poradzić sobie z kradzieżą. W podobnej sytuacji była już bowiem bitcoinowa giełda Bitfinex, która również utraciła 69 milionów dolarów. W ostatnim roku spłaciła ona większość klientów poszkodowanych w ataku w sierpniu 2016 roku. Czy Coincheck powtórzy ten scenariusz?