Impas ws. Brexitu

 

Brytyjska premier Theresa May nie przedstawiła unijnym przywódcom żadnych nowy propozycji dot. rozmów w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Zaapelowała natomiast do unijnych liderów, żeby nie stawiali jej pod ścianą.

Rozmowy w sprawie Brexitu pomiędzy Brukselą a Londynem od kilku tygodni znajdują w martwym punkcie. Po pięciu bezowocnych rundach rozmów obydwie strony wskazują, że jeśli nie przełamią obecnego impasu, planowane zakończenie pierwszej fazy negocjacji w grudniu, będzie mało prawdopodobne.

27 państw UE i Wielka Brytania nie mogą się porozumieć przede wszystkim w kwestii rozliczeń finansowych. To wcześniej ustalony warunek, który ma otworzyć drzwi do dalszego etapu negocjacji. Brexit to jeden z głównych tematów obecnego unijnego szczytu, choć europejscy decydenci podkreślali przed nim, że nie należy spodziewać się przełomu.

Według brytyjskich mediów, May przyjechała na szczyt bez żadnej konkretnej oferty dla przywódców europejskich, ale podczas rozmów zaapelowała od nich, aby nie stawiali jej pod ścianą. Zdaniem brytyjskiej premier, rozmowy dotyczące brytyjskiego rozwodu należy przyspieszyć, bo – jak argumentowała – rośnie w siłę eurosceptyczna część sceny politycznej w Wielkiej Brytanii.

W ciągu ostatnich dni wśród konserwatywnej części brytyjskiej sceny politycznej pojawiły się głosy, że Wielka Brytania być może będzie musiała opuścić Unię Europejską bez porozumienia, a przyszłe relacje gospodarcze powinny się opierać na regulacjach Światowej Organizacji Handlu.

Brytyjski minister ds. wyjścia z Unii Europejskiej David Davis ocenił w czwartkowym wywiadzie dla europejskich mediów, że negocjatorzy "dotarli do etapu, w którym nie można iść dalej" bez rozpoczęcia rozmów o przyszłości relacji Wielkiej Brytanii z Unią. Davis powiedział, że Zjednoczone Królestwo liczy na to, że podczas szczytu unijny negocjator Michel Barnier otrzyma "nieco więcej swobody", co pozwoliłoby mu np. na rozpoczęcie rozmów o okresie przejściowym i przyszłych relacjach pomiędzy Unią Europejską a Wielką Brytanią.

Podkreślił też, że kwestia rozliczeń finansowych – jeden z trzech elementów pierwszego etapu rozmów o Brexicie – nie zostanie rozstrzygnięta przed rozszerzeniem negocjacji o temat przyszłych relacji Wielkiej Brytanii z Unią Europejską. Odmówił tym samym spekulacji na temat konkretnej kwoty jaką miałby zapłacić Londyn. Powtórzył jedynie zapowiedź premier May, że Londyn wywiąże się ze swoich zobowiązań.

Według unijnych przecieków, przywódcy "27-ki" mają wyciągnąć rękę do brytyjskiej premier ogłaszając, że przed osiągnieciem porozumień w sprawach rozliczeń finansowych, praw obywateli i irlandzkiej granicy, możliwe będzie rozpoczęcie już w grudniu wewnętrznej dyskusji nt. okresu przejściowego i przyszłego porozumienia handlowego.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel na konferencji po pierwszym dniu szczytu powiedziała, że jest dobrej myśli. "Nie mam żadnego powodu, żeby myśleć, że nam się nie uda (osiągnąć porozumienia)" – powiedziała.

Unijna "27-ka" ma rozmawiać w piątek na temat dalszych posunięć w sprawie Brexitu.

Źródło: Z Brukseli Łukasz Osiński