Raport wykazał szereg nieprawidłowości

 

W maju ubiegłego roku po koncercie Ariany Grande 22-letni zamachowiec samobójca Salman Abedi zdetonował bombę w 21-tysięcznej hali Manchester Arena. W wyniku ataku śmierć poniosły 22 osoby, a 119 zostało rannych. Dziś opublikowano raport przygotowany przez zespół byłego urzędnika lorda Kerslake na temat skuteczności akcji ratunkowej, którą podjęto po zamachu. Jak się okazuje, wykazał on liczne nieprawidłowości.

Błędna była między innymi komunikacja między służbami w trakcie akcji ratunkowej. Zgodnie z ustaleniami zawartymi w raporcie, funkcjonariusze przekazywali sobie informacje o wciąż utrzymującym się zagrożeniu nieskutecznie, wprowadzając chaos i dezinformację w zakresie tego, czy przebywanie w pobliżu miejsca zdarzenia nadal jest niebezpieczne. Skutkiem tego strażacy na miejscu pojawili się ponad dwie godziny później niż policja i pogotowie, obawiając się kolejnych ataków.

Wśród niedociągnięć wskazano również niewystarczającą opiekę dla rodzin ofiar. Przykładowo dwoje młodych uczestników wydarzeń dowiedziało się o śmierci bliskich nie od policyjnych łączników. Lecz od reporterów. Dodatkowo znaczna liczba połączeń spowodowała awarię centrali, przez co nie było możliwe odbieranie telefonów od świadków i osób szukających swoich bliskich.

Jednocześnie doceniono „setki, tysiące aktów osobistej odwagi:, zwłaszcza w pierwszych godzinach po zamachu. Wówczas policjanci, medycy i przechodnie próbowali bohatersko ratować rannych, często narażając własne bezpieczeństwo.

– Nie ma jednego konkretnego powodu ani osoby, którą należałoby winić za niedociągnięcia, ale doszło do wyjątkowo niefortunnego splotu (...) słabej komunikacji i słabych procedur – wskazano w raporcie. –Warte krytyki są jednak media. Wielu dziennikarzy nie zachowało się w zgodzie z etyką zawodową, próbując podszywać się pod lekarzy lub przekupić osoby w celu uzyskania informacji medycznych.

Źródło: