Pobłażliwa polityka USA

 

USA powstrzymały się od oznaczania Chin na liście państw zaliczanych do spekulantów walutowych. Jak oceniają eksperci, może to pomóc rozładować rosnące napięcie w handlu między obydwoma krajami. Jego eskalacja nastąpiła po tym, jak prezydent USA Donald Trump oskarżył wcześniej Chiny o osłabianie własnej waluty, aby zwiększyć konkurencyjność eksportu.

– Brak przejrzystości działań Pekinu i niedawna słabość jena miały stanowić poważne wyzwanie dla osiągnięcia bardziej zrównoważonego handlu pomiędzy obiema krajami – ocenił minister skarbu USA Steven Mnuchin w dwuletnim raporcie na temat polityki zagranicznej głównych amerykańskich partnerów handlowych.

Kurs jena spadł do najniższego poziomu wobec dolara od stycznia 2017 roku. Choć obecnie sytuacja wydaje się uspokajać, przedstawiciele amerykańskiego Departamentu Skarbu stwierdzili, że polityka Chin wciąż budzi „szczególne obawy”. Ministerstwo Skarbu nie uznało jednak, że Chiny interweniują bezpośrednio, aby zmienić wartość własnej waluty.

Prezydent USA Donald Trump argumentuje, że wzrost chińskiego eksportu do USA zniszczył amerykańskie miejsca pracy. W ramach wojny celnej wprowadził on cła na chińskie towary o wartości 250 mld dolarów. Już w trakcie kampanii twierdził jednak, że Chiny celowo starają się utrzymywać cenę jena na niskim poziomie. Ostatni spadek cen chińskiej waluty spowodował liczne spekulacje na temat rzekomych spekulacji Pekinu.

– Pekin nie będzie angażować się w konkurencyjną dewaluację ani używać kursu walutowego jako narzędzia do radzenia sobie w trakcie handlowych negocjacji – powiedział jednak prezes chińskiego banku centralnego Yi Gang na posiedzeniu Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który miał miejsce na Bali w Indonezji.

Raport Departamentu Skarbu USA na liście państw, których działania walutowe wymagają kontroli, utrzymał Indie, Japonię, Niemcy, Koreę Południową i Szwajcarię.

kup artykuly platne