Kolejna afera giganta

 

Jak wynika z dochodzenia, Facebook pozwolił reklamodawcom kierować reklamy do użytkowników zainteresowanych tematami: „Nienawidzę Żydów”, „Dlaczego Żydzi rujnują świat” i „Jak spalić Żydów". Śledcza organizacja prasowa ProPublica poinformowała w czwartek, że samoobsługowy system kupowania w sieci społecznościowej pozwala kierować reklamy do niemal 2300 użytkowników zainteresowanych wyraźnie antysemickimi tematami.

Dziennikarze przetestowali zasadność kategorii reklam, płacąc 30 dolarów za kierowanie promowanych postów do tych grup. ProPublica twierdzi, że w ciągu 15 minut zostały zatwierdzone 3 reklamy. Po tym jak śledcza organizacja prasowa skontaktowała się z firmą w celu udzielenia wyjaśnień, Facebook zajął bardzo ofensywne stanowisko.

– Usunęliśmy już powiązane pola kierowania reklam dopóki nie będziemy mieć odpowiednich mechanizmów, aby zapewnić, że nie są wykorzystywane do celów dyskryminacyjnych. Wiemy, że mamy więcej pracy do wykonania, więc budujemy również nowe bariery w naszym produkcie, aby zapobiec podobnym problemom w przyszłości – zapewnił w oświadczeniu, dyrektor ds. Zarządzania produktami na Facebooku Rob Leathern.

Zawstydzające odkrycia pojawiły się w czasie, gdy Facebook staje wobec powszechnej krytyki swoich praktyk reklamowych. Kilka tygodni temu ujawniono, że grupa z Rosji wydała 100 tys. dolarów na reklamy promujące poglądy na tematy jak imigracja, rasa i prawa LGBT, które odsyłały do 470 nieautentycznych stron i kont zawieszonych później przez Facebooka. Obecnie Facebook współpracuje z powiązanymi dochodzeniami federalnymi w USA. Wyniki mogą potencjalnie wzmocnić ustalenia urzędników wywiadu, że Rosja była zaangażowana we wpływanie na wybory prezydenckie w 2016 roku.

Serie reklam zawierających ataki na partie konserwatywne zostały również wysłane do wyborców w kluczowym okręgu wyborczym w Wielkiej Brytanii. Niedawny raport Daily Beast sugeruje, że rosyjscy agenci wykorzystali narzędzie organizowania wydarzeń na Facebooku do organizowania i promowania protestów politycznych i wieców antyimigranckich, ukrywając się za fałszywymi tożsamościami. Badania wielokrotnie sugerowały, że fałszywe wiadomości na Facebooku i innych portalach społecznościowych mogą budzić opinie polityczne i manipulować wyborami.

Facebook jest również mocno atakowany za umożliwianie rozwoju grupom nienawiści, w tym neonazistom. Kiedy ProPublica szukała kategorii związanych z Hitlerem, Facebook zasugerował pole o nazwie „Hitler nie zrobił nic złego”. Po zatwierdzeniu reklamy Facebook również automatycznie opisał reklamę jako skierowaną do osób zainteresowanych słowem polskim „antysemityzm”. Po ostatniej agresji białych supremacjonistów w Charlottesville, dyrektor generalny Mark Zuckerberg zapowiedział, że Facebook usunie groźby. W efekcie firma usunęła niektóre neonazistowskie i nacjonalistyczne konta, na które wcześniej zezwalała.

– Nie zezwalamy na szerzenie nienawiści na Facebooku. Nasze standardy społeczności zabraniają atakowania ludzi w oparciu o ich cechy, w tym religię, i zabraniamy reklamodawcom dyskryminowania ludzi w oparciu o religię i inne przekonania – mówił Leathern.

Przed podobnymi wyzwaniami stanęły również inne korporacje technologiczne. W ubiegłym roku The Guardian poinformował, że algorytmy Google sugerują neonazistowskie strony promujące negacjonistów Holokaustu.

Źródło: The Guardian

kup artykuly platne