Zamach szaleńca czy terrorysty?

 

Francuski oficer policji walczy o życie po postrzeleniu przez bandytę, który rozpoczął śmiertelne ataki w południowej Francji. Zabójca zabił trzy osoby i ranił 16 innych, po tym, jak ukradł samochód, strzelał do funkcjonariuszy policji i wziął zakładników w supermarkecie. Władze traktują wydarzenie jako atak terrorystyczny.



Jak zrelacjonował wydarzenia minister spraw wewnętrznych Gérard Collomb, oficer policji zaproponował, że zamieni się z jedną z zakładniczek przetrzymywanych w supermarkecie Super U w Trèbes. Pułkownik miał włączony telefon, więc policja mogła usłyszeć jego interakcje ze strzelającym. Jednak kiedy wszedł do supermarketu, padły strzały, a wtedy do środka wkroczyła policja. Zabójca został zabity, a oficer, którym jest najprawdopodobniej Arnaud Beltrame, został ciężko ranny.

Zamachowiec został zidentyfikowany prze Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. To 26-letni Redouane Lakdim – karany już dotychczas za drobne przestępstwa, w tym narkotykowe. Teraz zostanie mu postawiony zarzut morderstwa i usiłowania zabójstwa – poinformowała francuska prokuratura. Agencja prasowa Amaq powiązana z ISIS stwierdziła, że napastnik był żołnierzem grupy bojowników i odpowiedział na wezwanie, by zaatakować kraje koalicyjne, nawiązując do prowadzonej przez USA walki z dżihadystami w Syrii i Iraku. Nie przedstawiono jednak żadnych dowodów tych powiazań.


– Nasz kraj został narażony na islamistyczny atak terrorystyczny – powiedział dziennikarzom Emmanuel Macron. – Od wielu lat płacimy cenę zagrożenia terroryzmem w Europie, dlatego chcę wyrazić moją absolutną determinację w walce o bezpieczeństwo dla narodu, który prowadzi tę walkę – dodał.