Śmierć 6 strażników parku Virunga w rezerwacie przyrody

 

W Parku Narodowym Virunga w Demokratycznej Republice Konga w zasadzce zginął kierowca i pięciu strażników. Szósty został ranny w ataku, który miał miejsce w centralnej części ogromnego rezerwatu, znanego na całym świecie – żyje w nim populacja rzadkich goryli górskich.

– Wiemy, że możemy zostać zabici – mówili przed atakiem strażnicy.

Przez ostatnie 20 lat w parku zginęło ponad 170 strażników, chroniąc dzikie zwierzęta, w tym szacowaną obecnie na ponad 100 osobników, krytycznie zagrożoną populację goryli górskich czy słoni leśnych. Rosnące żniwo sprawiło, że 7 800-kilometrowy park, znajdujący się w niestabilnej prowincji Północnego Kivu, zyskał reputację jednego z najniebezpieczniejszych na świecie.

W oświadczeniu władze parku wyraziły głęboki smutek.

– Jesteśmy głęboko zasmuceni utratą naszych kolegów. Virunga straciła kilku wyjątkowo odważnych strażników, którzy byli głęboko zaangażowani w pracę w służbie swojej społeczności. Niedopuszczalne jest to, że strażnicy Virungi nadal płacą najwyższą cenę w obronie naszego wspólnego dziedzictwa – powiedział naczelnik Emmanuel de Merode.

Strażnicy są rekrutowani z mieszkańców wiosek otaczających park. Otrzymują miesięczną pensję w wysokości 250$, czyli lokalnie sporą sumę. Większość z nich jest głową wielodzietnych rodzin. Wszyscy, którzy zmarli w poniedziałek, mieli od 22 do 30 lat.


Choć w kraju regularnie prowadzona jest edukacja ekologiczna, uświadamiająca społeczeństwo, wciąż dochodzi tam do zamachów zbrojonych rebeliantów, lokalnych bandytów, samoobrony „Mai Mai” i kłusowników. Na tych terenach rozwija się też bardzo lukratywny przemysł węglowy, dla którego drzewa parku są głównym surowcem. Jak twierdzą urzędnicy parku, ostatni atak został przeprowadzony przez Mai Mai. Mimo to, okoliczne hotele oferują dobrej klasy noclegi, dlatego turyści powracają.