Unia Europejska zmienia internetowe zasady

 

Unia Europejska przyjęła nowe przepisy, które mają na celu zmuszenie dużych platform, takich jak Google i Facebook, do dzielenia się swoimi zyskami z wydawcami. Krytycy ostrzegają, że prawodawstwo może oznaczać koniec memów, remiksów i innych treści tworzonych przez użytkowników. Dyrektywa w sprawie praw autorskich jest pierwszą aktualizacją zasad UE dotyczących udostępniania mediów od 17 lat, a zdecydowana większość pozostałych  zmian to proste poprawki techniczne. Jednak dwie poprawki budzą szczególne niezadowolenie.

Artykuł 11 proponuje „podatek łączący”, który zmusiłby każdego, kto używa nawet niewielkich fragmentów opublikowanego tekstu, do uzyskania licencji od wydawcy, podczas gdy artykuł 13 spowodowałby, że platformy byłyby odpowiedzialne za instalowanie zautomatyzowanych filtrów treści, aby zapewnić, że materiały przesłane przez ich użytkowników nie będą naruszały praw autorskich. Jeśli firmy nie mogą sobie pozwolić na którąkolwiek z tych usług, prawdopodobnie będą musiały całkowicie zrezygnować z hostowania treści użytkownika. Memy, generalnie będące nielicencjonowanymi remixami treści innych ludzi, zostaną wyeliminowane.

infoplanet wydarzenia swiat bez memow adam nawalka

– Prawdziwym celem jest skłonienie firm Google, Twitter i Facebook do dzielenia się zyskami z firmami medialnymi, a wszystko inne to skutki uboczne – komentuje Cory Doctorow, specjalny doradca Electronic Frontier Foundation, grupy broniącej swobód obywatelskich w Internecie. – To prawodawstwo akceptuje gigantów technologicznych jako stałych nadzorców internetu. Uchwalamy ustawę o monarchii konstytucyjnej.

infoplanet wydarzenia swiat bez memow kibice


Zagrożone są jednak nie tylko memy. Jim Killock, członek zarządu grupy brytyjskiej grupy ds. Kampanii na rzecz treści cyfrowych Open Rights, twierdzi, że filtr treści podważa długoletnią unijną zasadę przeciwko „ogólnemu monitorowaniu”, zobowiązującego platformy do sprawdzania, co użytkownicy publikują na swoich stronach. Żądania dotyczące ogólnego monitorowania są już zabronione przez ustawę E-commerce UE, ponieważ istnieje ryzyko, że autokratyczne rządy użyją takiej technologii do tłumienia wolności słowa. Dlatego zanim ustawa wejdzie w życie, musi teraz zostać zaakceptowana na posiedzeniu plenarnym UE, które jest organem złożonym z 751 członków Parlamentu Europejskiego.