Trybunał Sprawiedliwości w Hadze oskarża „Terminatora”

 

Przywódca rebelianckiej milicji Bosco Ntaganda, znany jako „Terminator”, zaprzeczył udziałowi w okrucieństwach w Kongu, po tym jak dotycząca go trzyletnia rozprawa w Międzynarodowym Trybunale Karnym dobiegła końca, a sędziowie zaczęli rozpatrywać werdykty.

– Jestem rewolucjonistą, ale nie przestępcą – powiedział Ntaganda panelowi trzech sędziów.

Jeśli zostanie on uznany za winnego, prawdopodobnie otrzyma najwyższy możliwy wyrok: dożywocie. W sumie ciąży na nim 18 zarzutów, w tym morderstwo, gwałt, grabież i wykorzystywanie dzieci-żołnierzy w latach 2002-2003 podczas konfliktu etnicznego w bogatym w minerały regionie Ituri w północno-wschodnim Kongu.

Prokuratorzy nalegali na sędziów, aby uznali „Terminatora” za winnego wszystkich zarzutów. Tymczasem adwokaci Ntagandy kwestionowali wiarygodność wielu świadków oskarżenia, jednocześnie wnosząc o uniewinnienie. Oczekuje się, że ostateczny wyrok zapadnie za miesiąc.

Ntaganda po raz pierwszy postawiony został w stan oskarżenia w 2006 roku. Przez wiele lat służąc jako generał w kongijskiej armii, pozostawał symbolem bezkarności w Afryce. W 2013 roku, po kolejnej nieudanej rebelii, oddał się do dyspozycji Trybunału Sprawiedliwości w Hadze. Podczas procesu przez kilka tygodni zeznawał w swojej obronie, mówiąc między innymi, że jego reputacja „bezwzględnego przywódcy wojskowego” jest fałszywa.

– Mam nadzieję, że znacie mnie teraz lepiej i zdajecie sobie sprawę, że „Terminator” opisany przez prokuraturę to nie ja – powiedział, zwracając się do sędziów.

kup artykuly platne