Krytyka za ostrzeżenie przed podróżami do Niemiec

 

Zaostrza się spór między Niemcami a Turcją. Kanclerz Angela Merkel skrytykowała w niedzielę władze w Ankarze za wydanie ostrzeżenia przed podróżami tureckich obywateli do "antytureckich Niemiec". Merkel dodała, że w jej kraju nie aresztuje się dziennikarzy.

"Chcę bardzo wyraźnie powiedzieć: każdy turecki obywatel może do nas przyjechać" – powiedziała Merkel podczas wiecu wyborczego w niedzielę w Delbrueck.

"U nas nie aresztuje się dziennikarzy, nie wsadza się dziennikarzy do aresztu śledczego, u nas panuje wolność wypowiedzi i praworządność. Jesteśmy z tego dumni" – zaznaczyła szefowa niemieckiego rządu.

Ministerstwo spraw zagranicznych Turcji wydało w sobotę oświadczenie, w którym ostrzegło tureckich obywateli przed podróżowaniem do Niemiec ze względu na "wzrost antytureckich nastrojów" towarzyszący nadchodzącym wyborom do Bundestagu.

"Kampanie przywódców politycznych w Niemczech bazują na antytureckich nastrojach i na uniemożliwieniu członkostwa naszego kraju w Unii Europejskiej" – napisało MSZ w oświadczeniu. Zaznaczyło, że na atmosferę polityczną w Niemczech wpływa skrajna prawica, "a nawet retoryka rasistowska".

"Tureccy obywatele, którzy mieszkają w Niemczech lub którzy planują pojechać do Niemiec, powinni zachować ostrożność i postępować rozważnie w przypadku możliwych ksenofobicznych i rasistowskich incydentów, zachowań czy agresji słownej" – dodało ministerstwo.

Szef urzędu kanclerskiego Peter Altmaier napisał na Twitterze, że tureckie ostrzeżenie przed podróżami do Niemiec jest "kiepskim dowcipem". "Bezpodstawne przetrzymywanie wielu Niemców w więzieniu jest bezprawiem. Porównania z nazistami naruszają naszą godność" – dodał najbliższy współpracownik Merkel. W tureckich więzieniach przebywa co najmniej 10 obywateli Niemiec, z których część ma także obywatelstwo tureckie. Zdaniem strony niemieckiej aresztowano ich z przyczyn politycznych.

Do grona krytyków Turcji dołączył kandydat SPD na kanclerza Martin Schulz. Jego zdaniem władze tureckie "tracą miarę". "Niemcy nie zgodzą się na upokorzenie ze strony Turcji" – powiedział socjaldemokrata.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel zapowiedziała w tym tygodniu w Bundestagu rozpoczęcie w UE dyskusji o możliwym "zawieszeniu, a nawet zakończeniu" negocjacji akcesyjnych z Turcją, zastrzegając, że taka decyzja UE wymaga zgody większości.

W związku z przetrzymywaniem w Turcji niemieckich obywateli z przyczyn politycznych rząd w Berlinie uznał, że zaistniała sytuacja wymaga "nowego określenia niemieckiej polityki wobec Turcji", i poprosił o odstąpienie od negocjacji z Turcją o unii celnej.

Cieniem na wzajemnych relacjach położyła się też m.in. sprawa odwołanych przez Niemcy wystąpień tureckich ministrów przed kwietniowym referendum konstytucyjnym w Turcji w sprawie zwiększenia uprawnień prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana.

Stosunki między obu należącymi do NATO krajami pogorszyły się po ubiegłorocznej próbie zamachu stanu w Turcji. Masowe aresztowania i czystki w aparacie państwowym wywołały krytykę ze strony państw europejskich, na co prezydent Turcji zareagował oskarżeniem Niemiec o antytureckie uprzedzenia.

W połowie sierpnia Erdogan nazwał niemiecką kanclerz nieprzyjaciółką Turcji i zaapelował do żyjących w Niemczech Turków, by głosowali przeciwko niej i wszystkim głównym partiom w wyborach do Bundestagu 24 września. Apel prezydenta Turcji spotkał się z ostrą ripostą niemieckich polityków. Szef MSZ Sigmar Gabriel zapowiedział rewizję polityki Niemiec wobec Turcji i odradził niemieckim obywatelom podróże do Turcji.

Źródło: Z Berlina Jacek Lepiarz