Wady porozumienia z Japonią

 

Prezydent Korei Płd. Mun Dze In spotkał się w czwartek z kobietami, które były zmuszane do świadczenia usług seksualnych japońskim żołnierzom w czasie wojny. Powiedział, że porozumienie z 2015 roku zawarte z Japonią w sprawie tych kobiet miało "poważne wady".

Mun potwierdził tym samym stanowisko południowokoreańskiego gremium, powołanego do zbadania tego porozumienia, dotyczącego tysięcy dziewcząt i kobiet, zwanych w Japonii eufemistycznie "kobietami pocieszycielkami", bądź "siostrami pocieszycielkami"

W ramach tego porozumienia Japonia przeprosiła ofiary i przeznaczyła 1 miliard jenów (8,8 mln USD) na fundusz pomocy dla tych Koreanek. W ogłoszonej przed kilkoma dniami opinii południowokoreańskiego gremium, porozumienie nie jest adekwatne do potrzeb tych kobiet. Domagają się one, by Japonia wzięła prawną, wiążącą odpowiedzialność za tamten proceder.

Tokio ostrzega, że wszelkie próby rewizji tego porozumienia mogłyby zaszkodzić relacjom dwustronnym z Seulem.

Prezydent Mun przyjął w swej siedzibie w stolicy kraju osiem "kobiet pocieszycielek". Powtórzył podczas tego spotkania, że porozumienie z Japonią, zawarte przez poprzedni rząd południowokoreański, było niewłaściwe i że sprawa nie jest załatwiona. Przyznał, że nie jest to łatwy problem w relacjach dwustronnych.

Wcześniej tego dnia Mun odwiedził jedną z "kobiet pocieszycielek", Kim Bok Dong, której stan zdrowia nie pozwolił na udział w spotkaniu w siedzibie prezydenta. Kim powiedziała mu, że pieniądze przekazane przez Japonię w ramach porozumienia z 2015 roku powinno się odesłać z powrotem.

Według szacunków południowokoreańskich do sytuacji zmuszanych mogło być nawet 200 tys. Koreanek. Południowokoreańska grupa obywatelska zajmująca się tą problematyką poinformowała, że w grudniu 2017 roku żyły jeszcze co najmniej 32 z nich.

Stanowisko Korei Płd. w sprawie porozumienia z 2015 roku wywołało konsternację w Japonii. Tamtejsze media informowały, że być może premier Shinzo Abe nie uda się w przyszłym miesiącu na zimowe igrzyska olimpijskie w południowokoreańskim Pjongczangu.

Konserwatywny rząd Park Geun Hie, poprzedniczki Muna na stanowisku prezydenta, był krytykowany za niedostateczne konsultacji z ofiarami przed zawarciem porozumienia z Japonią.


Źródło: