Nowa blokada powstaje przy posterunku w Storskog

Gdy imigracyjny szlak bałkański został zablokowany, uchodźcy z Bliskiego Wschodu zaczęli korzystać z nowego – rosyjskiego. W Rosji nikt ich nie zatrzymuje ani nie kontroluje, spokojnie docierają więc do granicy ze strefą Schengen. Wielu imigrantów przekracza ją właśnie w norweskim Storskog.

W ubiegłym roku ponad pięć tysięcy uchodźców, głównie Syryjczyków, skorzystało z tego przejścia granicznego. Według oficjalnych danych dwa tysiące imigrantów otrzymało pozwolenie na pozostanie w Norwegii, siedemset osób odesłano. Pozostali prawdopodobnie udali się do innych krajów Europy.

Wobec bezczynności Rosjan, Norwegowie chcą zapanować nad sytuacją. Dlatego na granicy przy Storskog budują mur długi na 200 metrów i wysoki na prawie 4 metry. Powstaje on w miejsce starej, drewnianej blokady, która służy do kontroli liczebności nie imigrantów, lecz reniferów. Nowa zapora ma być gotowa jesienią.

– Decyzja o budowie muru jest przemyślana – mówi Ove Vanebo, norweski wiceminister sprawiedliwości. Pomysł krytykuje jednak opozycja, a także organizacje broniące praw człowieka.

– Mur nie sprawi, że ludzie zrezygnują z ucieczki przed wojną – przekonuje w rozmowie z TVN24 Piotr Bystrianin, prezes fundacji „Ocalenie”. – Co najwyżej wzrosną ceny u przemytników.