Martwe zwierzęta znaleziono na płaskowyżu Hardangervidda

Norweskie służby ochrony przyrody poinformowały, że renifery zginęły podczas intensywnej burzy, jaka w ostatni weekend przeszła nad południem kraju. Przestraszone stado stłoczyło się na niewielkiej przestrzeni, więc gdy trafił w nie piorun, zginęły naraz aż 322 osobniki.

– Nigdy nie spotkaliśmy się z sytuacją, żeby tak dużo reniferów zginęło od jednego uderzenia pioruna – skomentował  Elin Fosshaug Olso, rzecznik Norweskiej Agencji Przyrody. – To pierwsze zdarzenie tego rodzaju.

Hardangervidda jest największym norweskim parkiem narodowym oraz zajmującym najbardziej rozległe tereny górskim płaskowyżem w północnej Europie. To tam żyją najliczniejsze stada dzikich reniferów i 1/3 populacji zwierząt w kraju. Ich liczebność wynosi łącznie ponad dziesięć tysięcy.

Obszar ten leży na południu kraju, niecałe dwieście kilometrów na zachód od Oslo, jednak panuje tam subpolarny klimat. Na Hardangervidda spotkać można nie tylko renifery, ale także lisy polarne czy sowy śnieżne.