Napływ afrykańskich migrantów do Hiszpanii

 

Władze Hiszpanii wydały od 2002 r. ok. 610 mln euro na ochronę granic przed napływem afrykańskich migrantów – wynika z badań fundacji porCausa. Beneficjentami tych środków jest ponad 300 hiszpańskich i zagranicznych spółek.

Według dziennika "El Confidencial" od września ub.r. do Hiszpanii co miesiąc napływa co najmniej tysiąc nielegalnych migrantów, głównie z krajów Afryki Subsaharyjskiej. Rekordowy okazał się tegoroczny sierpień, gdy ich liczba przekroczyła 3 tys. osób.

Z opublikowanego przez gazetę badania fundacji porCausa wynika, że na ochronę granic przed napływem afrykańskich migrantów Madryt wydał od 2002 r. 610 mln euro. Na wydatkach tych miało skorzystać ponad 300 firm, w szczególności trzy notowane na madryckiej giełdzie spółki: Indra, Dragados oraz Ferrovial. Łącznie otrzymały one od państwa 125 mln euro na ochronę hiszpańskiego wybrzeża, Wysp Kanaryjskich oraz Melilli i Ceuty, hiszpańskich enklaw w Afryce Północnej.

Większość środków wydawanych przez Hiszpanię na zatrzymanie migrujących Afrykańczyków przeznaczonych zostało na unowocześnienie technologii ochrony granic. Wśród nich najdroższy był tzw. Zintegrowany System Ochrony Zewnętrznej (SIVE), który kosztował blisko 190 mln euro.

W czerwcu br. władze w Madrycie ujawniły, że od 2009 r. wydały ponad 150 mln euro na walkę z nielegalną imigracją na Wyspach Kanaryjskich. Środki trafiły głównie do Senegalu i Mauretanii na zwalczanie przerzutu obywateli tych krajów na hiszpański archipelag.

Z kolei we wrześniu br. rząd premiera Hiszpanii Mariano Rajoya ujawnił, że co roku na utrzymanie ogrodzeń granicznych w Ceucie i Melilli Madryt wydaje 2 mln euro. Obie są celem regularnych, a zarazem masowych wtargnięć imigrantów.

Budowa ogrodzeń granicznych w północnoafrykańskich enklawach Hiszpanii ruszyła pod koniec lat 90., ciesząc się dofinansowaniem z funduszy unijnych. Zarówno w Ceucie, jak i w Melilli inwestycje te przekroczyły wartość 30 mln euro.

Z uwagi na nasilające się wtargnięcia afrykańskich migrantów do enklaw po 2005 r. podwyższono ogrodzenia do wysokości przekraczającej 6 m, stawiając równocześnie dodatkowe płoty. Z czasem też powiększono infrastrukturę utrudniającą przeskakiwanie ogrodzeń m.in. o rozbudowany system monitoringu, technologię nocnej obserwacji, a także zakopane pod ziemią czujniki przekazujące do centrali służby granicznej dźwięki i rejestrujące ruchy osób przemieszczających się w pasie przygranicznym.

Rozbudowa ogrodzeń granicznych w Ceucie i Melilli nie odstraszyła migrantów. Po 2014 r. nasiliły się masowe wtargnięcia, głównie obywateli państw Afryki Subsaharyjskiej, do obu enklaw. Średnio raz na kwartał grupy liczące po kilkaset osób starają się przeszkocyć tam przez ogrodzenia.

Coraz częściej migrujący Afrykańczycy próbują dostać się do Hiszpanii kontynentalnej morzem na prowizorycznych łodziach. Tylko pomiędzy 1 a 10 października straż przybrzeżna tego kraju wyłowiła 640 osób.

Źródło: