Padły propozycje nie do przyjęcia?

 

Wśród polskich dyplomatów rozgorzały protesty przeciw trybowi wysłuchania Polski w ramach art. 7 traktatu w sprawie stanu praworządności. Organizację zaproponowała bułgarska prezydencja. Wysłuchanie, które ma odbyć się w przyszłym tygodniu, to pierwsze w historii UE wysłuchanie w ramach art 7. traktatu, dlatego wywołuje wiele emocji i niepewności. Nikt nie wie, jak powinna zostać zorganizowana ta procedura.

Zgodnie z obecna propozycją, w procesie przewidziana została znacząca rola Komisji Europejskiej. Na czele z wiceszefem Fransem Timmermansem. Takie rozwiązanie nie podoba się polskim dyplomatom.

– Komisja jest strażniczką traktatu, ale nie sygnatariuszką, więc jako taka nie może być stroną podczas prac w ramach art. 7 traktatu w Radzie – komentuje polski dyplomata wysokiej rangi. – W bułgarskiej propozycji brak również czasowego limitu wysłuchania. To nie może być niekończący się proces. Można się tylko domyślać, ile części takie wysłuchanie będzie miało i kto zadecyduje, kiedy procedura zostanie zakończona – dodaje.

Choć trudno wskazać jasną podstawę prawną przedstawionych propozycji, a także sprzecznych z zaproponowanymi rozwiązań, które wolałaby Polska, Warszawa jest zdeterminowana bronić swojej pozycji negocjacyjnej.

Źródło: