Ustalenia ws. podpisanego w zeszłym roku porozumienia

 

Władze Bangladeszu zgodziły się, aby proces powrotu mniejszości muzułmańskiej Rohingja do Birmy zakończył się w ciągu dwóch lat od momentu, gdy rozpocznie się repatriacja – poinformowały we wtorek banglijskie władze, nie precyzując kiedy proces się rozpocznie.

Do takich uzgodnień doszło po spotkaniu przedstawicieli obu krajów w celu wdrożenia w życie porozumienia podpisanego w zeszłym roku – informuje agencja Reutera.

W oświadczeniu banglijskiego MSZ nie sprecyzowano, kiedy repatriacja się rozpocznie. Wskazano jedynie, że podejmowane wysiłki na rzecz powrotu Rohingjów do Birmy zakładają "uznanie rodziny jako jednostki". Birmańskie władze mają zapewnić tymczasowe schronienie tym, którzy powracają, zanim zostaną dla nich odbudowane domy.

Pod koniec listopada 2017 roku rządy Birmy i Bangladeszu podpisały memorandum dotyczące repatriacji Rohingjów. Według MSZ w Dhace władze obu krajów zgodziły się skorzystać ze wsparcia ze strony UNHCR podczas tego procesu. Zgodnie z porozumieniem po powrocie do Birmy przedstawiciele mniejszości muzułmańskiej mają zamieszkać w prowizorycznych obozach w pobliżu swych porzuconych domów.

Od końca sierpnia ubiegłego roku ponad 650 tys. Rohingjów uciekło z Birmy do sąsiedniego Bangladeszu przed represjami ze strony birmańskiej armii.

Wojsko birmańskie twierdzi, że operacja w zamieszkanym przez Rohingjów stanie Rakhine (Arakan) była konieczna ze względu na bezpieczeństwo narodowe, gdy 25 sierpnia rebelianci z Arakańskiej Armii Zbawienia Rohingjów (ARSA) zaatakowali 30 placówek wojskowych w tym regionie. ONZ i USA uznały operację wojska za przykład czystki etnicznej. Organizacje broniące praw człowieka oskarżyły birmańskie siły o zabójstwa, tortury, gwałty i podpalenia.


Chociaż Rohingjowie przebywają w Birmie od pokoleń, nie mają obywatelstwa i uważani są za nielegalnych imigrantów z Bangladeszu. Żyją w biedzie, mają ograniczony dostęp do opieki zdrowotnej, rynku pracy, edukacji, są pozbawieni swobody poruszania się.


Źródło: