Niepewna ocena liberalizacji prawa w Irlandii

 

W Irlandii kończy się kampania zorganizowana przed zaplanowanym na najbliższy piątek referendum w sprawie liberalizacji prawa do aborcji. Była ona kierowana do kilkuset tysięcy głosujących osób, które nie są zdecydowane na konkretne rozwiązanie prawne. W obecnym stanie prawnym, prawa nienarodzonego dziecka i kobiety w ciąży są równe, a aborcja jest nielegalna i zagrożona karą bezwzględnego pozbawienia wolności do 14 lat. Dozwala się jej wyłącznie w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia matki, za które uznaje się także ryzyko próby samobójczej. Aborcja wymaga jednak zgody dwóch lekarzy, poinformowania ministra zdrowia i zabiegu wykonanego w jednym z 25 wyznaczonych szpitali. Rozwiązania prawne dotyczące aborcji w Irlandii są obecnie najbardziej restrykcyjne w Europie

Liberalizacja prawa do aborcji może nastąpić jednak w wyniku piątkowego referendum, w którym Irlandczycy zdecydują o przekazaniu kompetencji do wprowadzenia nowelizacji irlandzkiemu parlamentowi. Pomysł wprowadzenia zmian w rozwiązaniach prawnych to efekt rekomendacji 99 losowo wybranych osób, posiadających prawa wyborcze.

W jednej z przygotowanych przez irlandzki rząd nowelizacji przewidziano możliwość przerwania ciąży do 12 tygodnia bez podania powodu po konsultacji lekarskiej. Sama aborcja musiałaby się wówczas odbyć co najmniej 72 godzin od podjęcia decyzji. Liberalizacja prawa do aborcji zakłada również przypadki poważnego zagrożenia życia i zdrowia matki oraz poważnego uszkodzenia płodu, które może doprowadzić do jego śmierci w bliskiej odległości czasowej narodzin do 24. tygodnia. Aborcję powinno potwierdzić dwóch lekarzy. W rozwiązaniach prawnych dotyczących aborcji przewidziano również lekarską klauzulę sumienia. Na jej podstawie lekarze będą mogli odmówić aborcji ze względów moralnych lub religijnych, z obowiązkiem wskazania innego specjalisty.

Pomimo szeroko zakrojonej kampanii, wynik referendum wciąż jest niepewny. Jak wynika z sondażu, przeprowadzonego 10 dni przed głosowaniem, za wprowadzeniem zmian w rozwiązaniach prawnych jest 44% ankietowanych, przeciw – 32%, a 17% było niezdecydowanych. Zdaniem ejkseprtów to właśnie ta ostatnia grupa może zdecydować o losach nowelizacji.

– Ta grupa, która nie jest jeszcze całkowicie przekonana i może zmienić zdanie (...). Najważniejszym pytaniem jest jednak to, czy będzie ich wystarczająco dużo, aby doprowadzić do porażki referendum?" – komentował Damian Loscher prezes Ipsos Mori w Irlandii. – Kiedy Irlandczycy głosowali w 2015 roku za legalizacją małżeństw homoseksualnych, odsetek osób popierających zmiany spadł o 8 pkt proc. w ciągu ostatnich dni kampanii. Jeśli to samo wydarzy się w piątek, to mamy praktycznie remis – dodał.

Źródło: