Moskwa usłyszała zarzuty za aneksję Krymu

 

Czwartkowe nieformalne spotkanie Rady Bezpieczeństwa ONZ zostało poświęcone okupacji Krymu przez Rosję. Aneksję półwyspu uznano za nielegalną i stanowiącą jedno z najbardziej rażących naruszeń prawa międzynarodowego od czasu drugiej wojny światowej. W efekcie wobec Kremla sformułowano zarzuty o naruszanie Karty Narodów Zjednoczonych oraz praw człowieka.

Członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ apelowali do Rosji o wycofanie się ze spornych terenów i polityczne rozwiązanie konfliktu. Wskazywali również na konieczność pojawienia się na Krymie niezależnych obserwatorów, którzy monitorowaliby respektowanie praw człowieka.

W imieniu Polski głos zabrała stała przedstawiciel RP przy Narodach Zjednoczonych ambasador Joanna Wronecka. W swoim wystąpieniu uznała działania Rosji za zagrażające pokojowemu istnieniu suwerennego narodu.

– Podkreślamy, że poszanowanie suwerenności i integralności terytorialnej jest wstępnym warunkiem pokojowego współistnienia państw. Tak zwane referendum nie stanowi żadnej podstawy prawnej dla zmiany statusu Autonomicznej Republiki Krymu i miasta Sewastopol jako legalnych części Ukrainy. To nielegalne głosowanie było po prostu sprzeczne z konstytucją Ukrainy – stwierdziła Wronecka.

Wyraziła również zaniepokojenie postępującą militaryzacją półwyspu krymskiego oraz regionu Morza Czarnego, która nasiliła się po aneksji.

Na zarzuty odpowiadał w imieniu Rosji zastępca przedstawiciela przy ONZ Dmitrij Polanski. Uznał on stwierdzenia pozostałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ za absurdalne i przekonywał o legalności przyłączenia Krymu do Rosji. Zachęcał również do wizyty na Krymie, by pozostali mówcy mogli przekonać się o tym, jak wygląda sytuacja.

Polanski sformułował również kontroskarżenia przeciw Ukrainie, dotyczące ignorowania prawa do decydowania o własnym losie zamieszkującej Krym ludności i prześladowaniach. Jego słowa nawiązywały do wypowiedzi prezydenta Władimir Putin, który w środę określił aneksję „sprawiedliwością dziejową” i przykładem „prawdziwej demokracji”, wykluczając jednocześnie możliwość powrotu tego terytorium do Ukrainy.

Źródło: