Zadedykowali jej „Send Me An Angel”

 

Scorpions to jeden z najbardziej rozpoznawalnych zespołów na świecie, który ma na koncie ma niezliczoną ilość przebojów i oddanych fanów. Na koncercie w Atlas Arenie w Łodzi Klaus, Rudolf, Matthias, Paweł i Mikkey zadedykowali kultowe „Send Me An Angel” zmarłej dzień wcześniej liderce Manaamu Korze Jackowskiej. Kilkunastotysięczna publiczność wypełniająca po brzegi śpiewała razem z nimi przeboje światowego rocka.

– Trzeba przyznać, że poza balladami, Scorpions dają ogromną dawkę energii. Przed laty przekonali mnie od razu i wydaje mi się, że wtedy oni również otworzyli przed nami świat. A dzisiaj spoglądam na nich wcale nie inaczej, spoglądam z perspektywy: oto przede mną zespół bardzo profesjonalny, zespół, który wie, co ma powiedzieć, a przede wszystkim w jaki sposób ma to zrobić, więc może się skupić wyłącznie na emocjach i te emocje podaje publiczności w dalszym ciągu. To jest coś niesamowitego, to jest zawodowstwo, kiedy zespół nie musi się martwić o nic więcej, bo liczy się tylko przekaz emocji, a każdy utwór jest niemal sztandarowy, każdy jest niemal jak hymn – ocenił po koncercie Piotr Bielawski z Radia Łódź.

Czy po tylu koncertach granych na terenie Polski, używając tej samej setlisty, scenografii i scenerii koncertu zespół mógł jeszcze czymś zaskoczyć?

– Co może niezmiennie dziwić, to kipiący od Scorpions entuzjazm, autentyczna pasja i niespożyta energia, jaką oddają publiczności, zupełnie za nic mając swoje lata. Po ponad półwiecznym istnieniu na scenie należy im się wielki szacunek: za to, że im się jeszcze chce, że dają radę i potrafią pobudzić do reakcji kilkunastotysięczną publiczność. Dopóki ta iskra będzie w nich płonąć, dopóty będziemy mieli ogromną przyjemność zapraszać ich do Polski. Wierzę, że to potrwa jeszcze długo – ocenił Janusz Stefański z agencji Prestige MJM –organizatora koncertu Scorpions w Polsce.

Źródło: