Koniec śmieci na górach świata?

 

Denali jest majestatyczną górą położoną około 5 godzin na północ od Anchorage na Alasce. To jeden z 7 szczytów najwyższych gór na każdym z 7 kontynentów. Zdobycie ich wszystkich jest uważane za główne wyzwanie alpinistyczne w świecie wspinaczki. Jednak o szczycie tym, zupełnie jak o Mount Everest, jest głośno ostatnio z innego powodu. W lodowcu ponad 66 ton zamarzniętych odchodów pozostawionych przez turystów zacznie topnieć w najbliższych dziesięcioleciach. Potencjalnie proces przyspieszy z powodu do globalnego ocieplenia. Koniec tego problemu – na wzór US Park National Service – ma stanowić decyzja firm sponsorujących miłośników wspinaczki o pakowaniu odpadów.

– Nastąpiło to rok po tym, jak US Park National Service wprowadził nową politykę, zgodnie z którą wszystkie odpady poniżej 14 tys. m n.p.m. muszą być z góry odprowadzane. Turyści, a zwłaszcza korzystający z usługi przewodników, muszą zgodzić się na nową politykę. Stało się to czymś w rodzaju nieformalnej deklaracji nakazującej zniszczenie wszystkich swoich odpadów – wyjaśnia Michael Loso, glacjolog z Parku Narodowego, który od blisko 10 lat bada problem odchodów wspinaczy.

Problem odchodów jest bardzo realny. Zgodnie z National Park Service, apliniści generują blisko 2 tony odpadów ludzkich rocznie, ponieważ średni „depozyt” człowieka waży 22 dkg, a przeciętna długość pobytu na górze wynosi 18 dni. Na Denali początkowo ludzkie odpady pozostawiano w dołach śnieżnych na najczęstszym szlaku – lodowcu Kahiltna – lub wrzucano do głębokich szczelin na wyższych wysokościach. Uważano, że odpady z czasem zostaną rozpuszczone w lodzie. Jednak okazuje się, że w większości przypadków tak się nie dzieje. Loso przeprowadził kilka eksperymentów, które pokazują, że zakopane odchody wynurzają się na powierzchnię lodowca, gdy ten zaczyna się topić. Dotyczy to wszystkich lodowców, które są tak naprawdę bardzo wolno płynącymi rzekami lodu.

– Proces ten dodatkowo przyspiesza przez globalne ocieplenie. Badania przeprowadzone przez park narodowy Service wykazały, że w ciągu ostatnich 50 lat powierzchnia pokryta lodem w parkach Alaski zmniejszyła się o 8%. Straciliśmy więcej pokrywy lodowej w alaskańskich parkach narodowych niż w całym stanie Rhode Island. Oznacza to, że odpady zdeponowane w najniższym obozie wspinaczkowym na górze mogą wkrótce pojawić się ponownie, może nawet w tym sezonie wspinaczkowym, który rozpoczyna się w kwietniu. Pojawienie się odpadów na górze zajmie więcej czasu – ocenia Loso.

Jednak szczyty gór muszą radzić sobie nie tylko z ekskrementami. Na Mount Everest topniejące lodowce odsłaniają ciała wspinaczy, którzy od dawna byli pogrzebani w śniegu i lodzie. Ponieważ Denali jest niższe, większość wspinaczy, którzy umierają na górze, zostaje zabranych i pochowanych. Jednak, jak wynika z badań Loso, bakterie i inne owady żyjące w odchodach i ciałach ludzkich przeżywają po zakopaniu w śniegu lub wpuszczeniu do szczeliny. Podczas testów wody w rzekach, do których lodowiec się topi, znaleziono bakterie typu kałowego, choć w ilościach znacznie poniżej standardu dla rekreacyjnych jezior i rzek.

– Odpady pojawią się na powierzchni niezbyt różnej od tej, w której zostały zakopane. Zostaną zmiażdżone i zamrożone, a także mokre. Będą biologicznie aktywne, więc E. coli, która znajdowała się w odpadach po zakopaniu, będzie żyła i będzie się miała dobrze. Spodziewamy się, że nadal będzie źle pachnieć i wyglądać źle – powiedział Loso.

Po latach testów zeszłoroczny sezon wspinaczkowy był pierwszym, w którym wszyscy alpiniści poniżej 4267 m musieli spakować swoje odchody. Poza tym wolno im było wrzucać zamrożone torby do jednego wyznaczonego miejsca w głębokiej lodowej szczelinie. Jednak tegoroczny sezon wspinaczkowy ma być inny. Dzięki deklaracji 6 firm prowadzących, które zabierają około 50% wspinaczy, zabierane na dół będą wszystkie odpady.

Źródło: USA Today

kup artykuly platne