22 kwietnia to dzień refleksji nad naszą planetą

Oczywiście, istnieje wiele powodów, aby być przerażonym o przyszłość Ziemi: topnienie pokryw lodowych, intensyfikujące się fale upałów, ginące lasy deszczowe, spadające rekordowo temperatury, umierające słonie czy smog, które w niektórych miastach sprawia, że zapominamy, że niebo jest niebieskie. To jednak niepełny obraz naszej planety.

Z okazji Dnia Ziemi ponad 155 krajów planuje podpisanie przełomowej umowę w sprawie zmian klimatu. Do ratyfikowania porozumienia paryskiego zobowiązały się również Chiny – największy na świecie emiter zanieczyszczenia atmosfery w skali rocznej. To pokazuje, że świat jest bardziej zjednoczona w tej kwestii niż w jakiejkolwiek innej.

Podejmowane są również istotne działania, które mają prowadzić do obniżenia cen energii z odnawialnych źródeł. Jak wynika z raportu amerykańskiego Departamentu Energii, Słońce może być największym na świecie źródłem energii elektrycznej do roku 2050. Ceny energii spadły o połowę zaledwie w ciągu kilku lat – w okresie od 2007 do 2009 roku wynosiła 6,3 $ za wat energii, zaś w 2014 roku jedynie niewiele ponad 3$.

Ponadto w 2015 roku świat zainwestował w odnawialne źródła energii dwa razy więcej kapitału niż w paliwa kopalne - węgiel i gaz ziemny. Liczby podsumowuje amerykański raport, porównując 286 miliardów dolarów wydanych na OZE w odniesieniu do 130 mld dolarów wydanych na nowe projekty naftowe i węglowe.

Dodatkowo liczący się biznesmeni, tacy jak choćby Bill Gates, gromadzą miliardy dolarów na funduszach opracowujących technologie, które mogą pomóc osiągnąć cele klimatyczne. Oczywiście inwestycje wciąż są potrzebne, jednak są to znaczące oznaki, że zaczynamy poważnie planować klimatyczną przyszłość.