Walka o fotel prezydencki w USA

Miniony trzeci dzień konwencji Republikanów w Cleveland zaskoczył wszystkich swoim przebiegiem. Przemawiający senator Ted Cruz, największy rywal Trumpa w amerykańskich prawyborach, wbrew oczekiwaniom nie poparł Donalda Trumpa jako republikańskiego kandydata na prezydenta. W 20-minutowym wystąpieniu wspomniał o nim tylko raz – gratulując mu prezydenckiej nominacji.

Uwagę słuchaczy próbował skupić na swojej wizji Partii Republikańskiej (GOP) i ideologii konserwatywnej, którą wyznaje.

 – Proszę, nie zostawajcie w domach w listopadzie. Jeśli kochacie swój kraj i swoje dzieci tak bardzo jak wiem, że kochacie, powstańcie, przemówcie i głosujcie zgodnie ze swoim sumieniem na tych kandydatów z listy, którym ufacie, że będą bronić naszych wolności i będą bronili naszej konstytucji – powiedział Cruz w odniesieniu do czekających wyborów prezydenckich.

Za konsekwentne pomijanie Trumpa publiczność zgotowała mu okrzyki dezaprobaty i okrzyki „Chcemy Trumpa!”.

Sytuacje próbował ratować Newt Gingrich – marszałek Izby Reprezentantów.

 – Ted Cruz powiedział, żebyście głosowali zgodnie ze swoim sumieniem na kogoś, kto podtrzyma w mocy naszą konstytucję. W tych wyborach jest jeden kandydat, który podtrzyma w mocy konstytucję. Parafrazując Teda Cruza, jeśli chcecie, jeśli chcecie ochrony konstytucji Stanów Zjednoczonych, to jedynymi możliwymi kandydatami tej jesieni są Trump i Pence – powiedział.

Nie zatrzymało to jednak fali krytyki, która spłynęła na senatora Cruza.