Wbrew przewidywaniom przytłaczającej przewagi Donalda Trumpa nie było

Udział Donalda Trump i Hillary Clinton, faworytów w wyścigu do fotela amerykańskiego prezydenta, a jednocześnie najbardziej znanych kandydatów partii Republikanów i Demokratów, został potwierdzony po wtorkowym zwycięstwie w prawyborach w Nowym Jorku.

Hilary Clinton, po pokonaniu Bernie Sanders, oceniła, że zwycięstwo jej nominacji było w zasięgu wzroku. Miliarder Donald Trump stwierdził zaś, że wyeliminowanie jego najbliższego rywala  Teda Cruza  było wykalkulowane.

Według osiągniętych wyników Trump obecnie prowadzi, mając nieco ponad 60% głosów poparcia, podczas gdy Clinton ma ich niecałe 58%.

Muszę powiedzieć, że dla osób, które znają mnie najlepiej  ludzi z Nowego Jorku  wynik tego głosowania jest po prostu niesamowity.  komentował jednak kandydat, przemawiając w Trump Tower na Manhattanie.  To więcej niż przewidywałem nawet w najśmielszych snach - stwierdził.

Wynik okazał się zaskoczeniem również dla Cruza.

 Ameryka nie powinna mieć prezydenta, którego słowa wywołują zażenowanie i wstyd  powiedział po ogłoszeniu we wtorek. Wezwał również trzech innych kandydatów: senatora Marko Rubio, gubernatora z Ohio Johna Kasicha i emerytowanego neurochirurga Bena Carsona, by wycofali się z wyścigu i przyłączyli do jego kampanii.

Trump skomentował odezwę bardzo chłodno.

 Jutro wracamy do pracy  stwierdził w swoim przemówieniu zwycięstwa.

Ta stonowana strona kampanii Trumpa może wywoływać spore zaniepokojenie u jego przeciwników.