Czy to ingerencja w wolność słowa?

 

Jak donosi „The Washington Post”, Twitter zawiesza ponad milion fałszywych i podejrzanych kont dziennie. Jest to efekt nowej agresywnej polityki mającej na celu walkę z fałszywymi informacjami. Od końca zeszłego roku platforma mediów społecznościowych zredukowała ilość przestępstw i wykroczeń dokonywanych przez swoich użytkowników. Ma to związek z informacjami ujawnionymi przez Twittera, Facebooka i Google'a – według nich miliony użytkowników były narażone na oszustwa i kontakt z „fake newsami. Skala zjawiska miała okazać się o wiele większa niż do tej pory sądzono.  Wielu ekspertów uważa, że powiązani z Rosją internetowi „trolle tworzą dużą część fałszywych kont mających na celu wpływanie na sytuacje polityczną w krajach na całym świecie.

W ostatnich latach Twitter, który ma około 336 milionów aktywnych użytkowników, spotkał się z ostrą krytyką, ponieważ rzekomo nie robi wystarczająco dużo, aby kontrolować rozprzestrzeniania się botów i trolli stworzonych w celu szerzenia dezinformacji. Nowa ofensywa przeciwko takim działaniom stanowi część ideologicznej zmiany w firmie, która od zawsze powstrzymywała się od zdecydowanych interwencji, starając się nie ingerować w tzw. „wolność słowa.

– Nieskrępowana niczym wolność słowa nie ma znaczenia, jeśli ludzie nie czują się bezpiecznie – mówi Del Harvey, wiceprezes Twittera ds. zaufania i bezpieczeństwa.