Donald Trump i Hillary Clinton nie szczędzili sobie słów

Pierwsza debata telewizyjna pomiędzy rywalizującymi kandydatami partii Republikanów i Demokratów na prezydenta USA przebiegła w ciężkiej atmosferze. Nie brakowało brutalnych ataków słownych, ostrych argumentów wyciąganych z rękawa i przypominaniu faktów niewygodnych dla obu stron.

Dyskusja rozpoczęła się od kwestii gospodarczych. Trump zarzucił administracji Baracka Obamy mnożenie procedur, biurokratyczne zawiłości i podnoszenie podatków bez jednoznacznych powodów. Przypomniał również, że traktaty o wolnym handlu powodują zmniejszenie liczby miejsc pracy. Clinton pod naporem argumentów ulegała, choć zarzuciła Trumpowi, że wciąż nie upublicznił swoich zeznań podatkowych.

Gdy dyskusja zeszła na tematy międzynarodowe, to Trump miał problem z odpowiedzią na zarzuty kandydatki Demokratów.

Clinton wypomniała Trumpowi komplementowanie Putina.

– Ponad 50 ekspertów ds. bezpieczeństwa narodowego stwierdziło, że Donald Trump nie nadaje się na prezydenta – przekazała ponadto.

Choć Trump próbował nieudolnie wypomnieć Demokratom zaangażowanie polityczne i wojskowe w konflikty na Bliskim Wschodzie, Clinton przypomniała, że wojnę w Iraku została wszczęta z inicjatywy byłego prezydenta z ramienia partii Trumpa – George’a W. Busha.

Gdy debata dobrnęła do kwestii terroryzmu, Clinton wypomniała Trumpowi dziwaczne pomysły dotyczące walki z Państwem Islamskim, które jej zdaniem nie są poparte konkretnymi działaniami.

Dyskusja rozgrzała w momencie rozmowy na temat dostępu do broni palnej. Obie strony pozostały na swoich stanowiskach.

Przebieg debaty wskazuje, że kampania wyborcza w USA rozwinęła się na dobre. Elekcja nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych już w listopadzie.