Ofensywa na Kirkuk

 

Dowodzona przez USA międzynarodowa koalicja antydżihadystyczna oznajmiła w poniedziałek, że wymiana ognia między siłami irackimi a kurdyjskimi bojownikami w Kirkuku i wokół tego miasta była "nieporozumieniem". Zaapelowała do obu stron, by unikały eskalacji.

W oświadczeniu koalicja napisała, że monitoruje pojazdy armii federalnej oraz Kurdów i jest przekonana, że chodzi o "skoordynowane ruchy, a nie ataki".

Koalicja wie o doniesieniach na temat "niewielkiej wymiany ognia przed świtem", gdy panowała ciemność – czytamy w oświadczeniu. Wyrażono w nim przekonanie, że chodziło o "nieporozumienie" i "nie było to celowe, gdyż oba elementy próbowały współpracować w ograniczonych warunkach widoczności".

W ramach wojny z Państwem Islamskim (IS) USA dozbrajają, szkolą i zapewniają wsparcie z powietrza zarówno siłom federalnym, jak i kurdyjskim.


Waszyngton wezwał obie strony, aby koncentrowały się na dżihadystach. "Nadal nawołujemy do dialogu między władzami irackimi a kurdyjskimi. Wszystkie strony powinny nadal koncentrować się na pokonaniu naszego wspólnego wroga, IS, w Iraku" – podkreślił dowódca sił lądowych koalicji Robert White.

Z kolei peszmergowie, kurdyjscy bojownicy, zagrozili, że irackie władze zapłacą "wysoką cenę" za ofensywę na Kirkuk.

W poniedziałek agencja AFP podała, że dziesięciu peszmergów zginęło, a 27 zostało rannych w nocy z niedzieli na poniedziałek w irackim Kurdystanie w czasie walk ze sprzymierzonymi z iracką armią i wspieranymi przez Iran siłami paramilitarnymi Haszed al-Szabi.

Ten bilans ofiar został przekazany AFP przez przedstawiciela władz miasta Dżamdżamal (prowincja As-Sulajmanijja), który podkreślił, że obejmuje on jedynie dane ze szpitali znajdujących się w rejonie tego miasta.

Według kurdyjskich władz kilkudziesięciu peszmergów jest zaginionych.

W nocy z niedzieli na poniedziałek iracka armia rozpoczęła kolejny etap ofensywy w celu odbicia prowincji Kirkuk, do której prawa rości sobie autonomiczny Kurdystan. Wojsko, wraz ze sprzymierzonymi z nim milicjami, odebrało siłom kurdyjskim kontrolę nad kilkoma celami na południe od miasta Kirkuk.

Według przytaczanych przez AFP danych w Kirkuku mieszka ok. 850 tys. osób, z których dwie trzecie to Kurdowie. Ok. 20 proc. ludności miasta stanowią Turkmeni, a 12 proc. Arabowie.

Władze centralne Iraku utraciły kontrolę nad Kirkukiem w 2014 r. na rzecz peszmergów, którzy zapobiegli dostaniu się tamtejszych pól naftowych w ręce bojowników z IS. W prowadzonej obecnie ofensywie chodzi – jak podkreśla rząd w Bagdadzie – o odzyskanie nadzoru nad ropociągami oraz infrastrukturą wydobywczą i transportową.

Konflikt między Bagdadem a Irbilem nasilił się po referendum z 25 września w autonomicznym Kurdystanie i na obszarach spornych. Większość uczestników referendum opowiedziała się za niepodległością Kurdystanu.

Źródło: