Chińskie władze zaostrzają kontrolę nad technologiami

 

Zdaniem Bloomberga w rozmowach prezydentów Stanów Zjednoczonych i Chin, mających zmierzać do zawarcia ugody handlowej, doszło do impasu wokół presji zaprzestania dotowania zaawansowanych technologii, którą stwarza Waszyngton. Dodatkowo chińskie władze zaostrzyły kontrolę nad nowoczesnymi urządzeniami.

Ekonomista Christopher Balding określa posunięcia władz Chin jako quasi-nacjonalizację technologicznego sektora. Jak twierdzi, krok ten nie pozostanie bez wpływu na konflikt handlowy na linii Pekin–Waszyngton.

Obecnie przemysł technologiczny w Chinach rozwija się intensywnie, tak w postaci start-upów, jak i firm utrzymujących się na rynku od lat. W 2017 roku 34 przedsiębiorstwa uznano za tzw. jednorożce, a więc nowopowstałe firmy o wartości ponad miliard dolarów każda. Dodatkowo odnotowano wzrosty również w zyskach gigantów technologii, jak Tencent czy Alibaby.

– Od ochrony zdrowia po wypożyczalnie rowerów chińskie firmy ulepszają zagraniczne pomysły i tworzą własne innowacje. Chińskie władze deklarują zamiar pogłębiania wolnorynkowych reform, rozluźniania kontroli nad gospodarką oraz wsparcie dla prywatnego biznesu, ale pod tą retoryką kryje się coś zupełnie innego. Wspólny mianownik tych działań jest taki, że rząd chce mieć więcej kontroli – ocenia Balding.

Przykładem takich działań może być tworzenie przez firmy technologiczne komórek Komunistycznej Partii Chin i stosowania kryteriów zgodności z linią partii w ocenie działalności. Co więcej, jak donosi Wall Street Journal, władze Chin biorą pod uwagę przejęcie 1% udziałów i obsadzenia miejsc w radach nadzorczych niektórych przedsiębiorstw, w tym największych. Takie plany wywołują oburzenie prezydenta Donalda Trumpa, który oskarża Chiny7 o wdrażanie nieuczciwych praktyk, skutkujących deficytem USA w dwustronnym handlu. Wywołują również groźby oclenia importowanych do Stanów Zjednoczonych chińskich towarów nawet do wartości 50 mld USD.

Źródło: