Internet z kosmosu?

 

Nie jest tajemnicą, że Elon Musk chce zbudować kosmiczny internet w projekcie nazwanym Starlink. Jego firma – SpaceX uzyskała już pozwolenie amerykańskiej Federalnej Komisji Łączności (FCC) na utworzenie rozległej sieci tysięcy satelitów o niskiej orbicie okołoziemskiej. Szczeóły działania zostaną zaprezentowane na konferencji w przyszłym tygodniu. Jednak już teraz Mark Handley z University College London stworzył symulację tego, jak może wyglądać.

Aby stworzyć symulację, Handley wykorzystał wszelkie dostępne informacje z publicznych dokumentów FCC wydanych przez SpaceX i połączył je z wiedzą o sieciach komputerowych. Chociaż Musk powiedział, że chce, aby ponad połowa całego ruchu internetowego przechodziła przez Starlink, symulacja Handleya zakłada projekt najbardziej atrakcyjny dla dużych instytucji, które będą w stanie zapłacić więcej na szybszą sieć.

Starlink będzie składać się z 4425 satelitów krążących pomiędzy 1100 a 1300 kilometrów nad Ziemią, czyli większej liczby aktywnych satelitów niż znajduje się obecnie. Jak przekonuje Handley, istnieje tylko jeden sposób na ustawienie tej liczby w konfiguracji, która minimalizuje kolizje. Jest więc pewny, że jego symulacja odzwierciedla to, czego poszukuje SpaceX.

Wysyłając wiadomość internetową przez Starlink, stacja naziemna wykorzysta fale radiowe, aby połączyć się z satelitą znajdującym się nad nią. W kosmosie wiadomość zostanie wystrzelona z satelity na satelitę za pomocą laserów, aż znajdzie się nad punktem docelowym. Stamtąd zostanie przesłana do stacji naziemnej ponownie za pomocą fal radiowych. Pozwoli to na wysłanie wiadomości pomiędzy odległymi miejscami około 2 razy szybciej niż przez światłowody na Ziemi. Dzieje się tak dlatego, że prędkość sygnału przechodzącego w szkle jest wolniejsza niż w przestrzeni.

Dla większości ludzi zwykły internet już jest wystarczająco szybki, ale w przypadku niektórych aplikacji handlowych, w których można zarobić lub stracić fortunę w ciągu milisekundy, przyspieszenie tak duże, jak to, może być warte wiele miliardów. Symulacja ujawnia, że więcej satelitów, a tym samym lepszy zasięg, planowany jest na szerokościach między 47 a 52 stopniami na północ i południe, a więc w Londynie, Paryżu, Frankfurcie i w pobliżu Nowego Jorku. Bogaci klienci z tamtych rejonów będą mieć kluczowe znaczenie, ponieważ koszty uruchomienia i konserwacji pojedynczej satelity to dziesiątki milionów dolarów.

Każdy satelita Starlink prawdopodobnie przetrwa tylko kilka lat, więc SpaceX będzie musiał uruchamiać nowe satelity, aby wymieniać stare co kilka tygodni. Globalny zasięg będzie oznaczał, że Starlink może oferować dostęp do internetu w niedostępnych miejscach – od statków na morzu do górskich wiosek. Wszystko, czego potrzebujesz, aby porozmawiać z najbliższym satelitą to pudełko wielkości walizki zasilane energią słoneczną.

Propozycja SpaceX nie jest pierwszą próbą zbudowania internetu przez powietrze. Właściciel firmy macierzystej Google, Alphabet, Project Loon buduje sieć balonów na dużych wysokościach, które umożliwiają transmisję do odległych regionów ze stratosfery. Facebook testował flotę napędzanych energią słoneczną dronów o rozpiętości skrzydeł większych niż Boeing 737, które wystrzeliwują internet na ziemi za pomocą laserów. Po kilku niepowodzeniach, w tym przynajmniej jednym wypadku dronowym, porzucił jednak projekt w czerwcu tego roku. Z kosmosu internet obsługuje również kilka innych firm, w tym O3b Networks i Iridium, ale każda z nich oferuje tylko ograniczone łącze za pośrednictwem kilkudziesięciu satelitów. Mimo to dla wielu osób usługi te są jedynym sposobem na uzyskanie dostępu do internetu.

SpaceX uruchomił w marcu 2 satelity testowe i ma zamiar rozpocząć wysyłanie pierwszych odpowiednich satelitów Starlink w 2019 roku.

kup artykuly platne