Miliony dolarów za akcję w World Trade Center

 

Amerykańscy prawnicy poszukują Polaków, którzy pomagali ratować ofiary i oczyszczać gruzy wież World Trade Center w kolejnych latach po ich zawaleniu się. Jak przekonują, Polacy byli przez ówczesne władze zapewniani o braku szkodliwych substancji w pyle utrzymującym się na terenie zgliszcz, na którym pracowali. Dziś wiadomo, że u tych osób mogło dojść do znacznego pogorszenia się stanu zdrowia, przez co mogą liczyć na milionowe odszkodowania.

– Ówczesna administrator Agencji Ochrony Środowiska Christine Todd Whitman zjawiła się na miejscu zawalonych wież kilka dni po zamachach i oświadczyła, że nie ma powodów do obaw o zdrowie. Musimy jednak zdawać sobie sprawę z tego, co znajdowało się w środku obu wież – to wszystko zaczęło się palić. Powietrze stało się niebezpieczne dla zdrowia. Palone włókno szklane powodowało między innymi choroby układu oddechowego np. astmę. Dziś rząd USA wiąże obecność w rejonie zamachów z występowaniem poważnych chorób w kolejnych latach. Pracownicy chorowali głównie na choroby układu oddechowego i pokarmowego, w tym te najpoważniejsze - nowotwory. Do tego dochodzi rak skóry, prostaty i mózgu – wyjaśnia amerykański prawnik polskiego pochodzenia Andrew Kaminski w rozmowie z Onetem.

Fundusz Odszkodowań dla Ofiar Wydarzeń z 11 września (The September 11th Victim Compensation Fund), który wypłaca odszkodowania za fizyczne obrażenia ciała, uszczerbek na zdrowiu lub śmierć w ataku terrorystycznym na World Trade Center, działa od końca 2001 roku. Na wniosek o wypłatę odszkodowania osoba pracująca przy odgurowaniu wież ma 2 lata od diagnozy choroby.

– Nie ma jednak na co czekać, bo wypełnienie formalności trwa zwykle od miesiąca do nawet pół roku. Po drugie, VCF też nie ma nieograniczonych środków. Może ich w końcu zabraknąć. Dotąd wydano już ponad połowę budżetu, a na rozpatrzenie wciąż oczekuje ok. 12 tys. wniosków – radzi prawnik zajmujący odszkodowaniami Gregory Cannata.

kup artykuly platne