Ciąża to dla każdej kobiety wyjątkowy, niepowtarzalny czas. Dla większości wiąże się on jednak również ze wzmożonym niepokojem i stresem. Według powszechnie panujących opinii, na negatywne emocje szczególnie narażone są panie, które ukończyły 40. rok życia i dla których – zgodnie ze stereotypem – na macierzyństwo jest już za późno. Czy dla tej tezy można jednak znaleźć jakiekolwiek potwierdzenie?

Skandal późnego macierzyństwa?

Pomimo zachodzących na świecie zmian, późne macierzyństwo wciąż wzbudza ogromne emocje. Ale czy rzeczywiście jest aż tak kontrowersyjne? Media regularnie donoszą o znanych kobietach, które zdecydowały się na macierzyństwo w dojrzałym wieku. Przykładem jest chociażby Janet Jackson czy senator stanu Illinois Tammy Cuckworth, która w drugą ciążę zaszła mając 49 lat.

W jednym z udzielonych wywiadów przekonywała, że zgodnie ze współczesnym modelem życia, pięćdziesiątka jest dziś nową czterdziestką. Trudno odmówić jej słuszności – do 35. roku życia coraz częściej pragniemy rozwijać karierę, podróżować i cieszyć się beztroską. O rodzicielstwie myślimy coraz później.

 

Statystyki dzietności w USA nie pozostawiają wątpliwości – coraz więcej kobiet rodzi dzieci pomiędzy 40. a 50. rokiem życia. Szczególnie dotyczy to kobiet żyjących w dużych miastach, takich jak Nowy Jork czy Los Angeles, gdzie presja, by wspinać się po szczeblach kariery, jest bardzo silna.

To jednak nie jedyny powód, dla którego późne rodzicielstwo jest tak częstym zjawiskiem. Są on różnorodne – od czasu potrzebnego na to, by znaleźć odpowiedniego partnera przez celowe odkładanie decyzji o powiększeniu rodziny po walkę z bezpłodnością. Zwłaszcza z tym ostatnim problemem zmaga się coraz więcej par, co uniemożliwia im wcześniejsze poczęcie dziecka. To, wraz z coraz częstszymi przypadkami zapłodnienia pozaustrojowego sprawia, że granice wieku rozrodczego przesuwają się do 35. a nawet 40. roku życia.

Macierzyństwo bardziej świadome?

Jeśli o zaplanowanie i świadomość decyzji o macierzyństwie zapytamy kobiety, które urodziły dzieci po 40. roku życia, prawdopodobnie w odpowiedzi usłyszymy, że tak po prostu wyszło. Nie brakuje kobiet, które odkładają macierzyństwo na później z powodu obawy przed utratą swej indywidualności, atrakcyjnego wyglądu i niezależności. Obawiają się one, że po narodzinach dziecka ich życie zmieni się nieodwracalnie i już nigdy nie będą czuły się w pełni sobą.

Sheila Heti, autorka albumu poświęconemu późnemu macierzyństwu, twierdzi, że czwarta dekada życia jest ostatnią, w której kobiety mogą pozwolić sobie na tak radykalne zmiany, jakie niesie ze sobą powitanie na świecie potomstwa. Opierając się na swoich doświadczeniach, pisarka portretuje kobiety, które świadomie podjęły decyzję o późnym macierzyństwie. W swojej publikacji autorka próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie o to, czy bycie mamą w wieku lat 40+ różni się od bycia mamą w młodszym wieku.

– Jako czterdziestolatka wychowująca 4-miesięczne dziecko z partnerem po rozwodzie, którego poznałam mając 38 lat, czasami nadal zastanawiam się, kim właściwie jestem. Jedno wiem na pewno – kiedy podjęłam decyzję, aby urodzić dziecko, wiedziałam, że nie mogę żyć dłużej życiem wypełnionym pracą i artystycznymi projektami. Czułam, że ślizgam się przez życie, w którym czegoś brakuje. Znajomi byli bardzo zaskoczeni moją decyzją i tym, że świadomie rezygnuję ze swej niezależności – pisze Sheila.

Narodziny dziecka na zawsze zmieniają sposób patrzenia na świat i samą siebie, dlatego wiele kobiet nie potrzebuje dziecka, aby cieszyć się życiem i czerpać z niego pełnymi garściami. Dróg do osiągnięcia szczęścia jest tyle, ile samych kobiet. Jedną z nich może być właśnie późne macierzyństwo.